poniedziałek, 16 lutego 2015

"2 maja"

 Witam. Co czuje do niego? Kim jest dla mnie? Co czuje każdego dnia? Oto odpowiedzi.
Miniaturka nie jest betowana, skończyłam ją przed chwilą (16 II 2015r. 06:38). Wybaczcie mi błędy wszelkiego rodzaju. Zapraszam do czytania. Dzisiaj na komentarze nie nalegam.
(Nie mam pojęcia dlatego czcionka jest tak mała... Liczę na to, że Ces mi to naprawi... ;; Niezawodna beta.)

Miniaturkę dedykuję Soni oraz Severusowi.

 

Poświęcenie... Czymże ono jest? Jak trzeba być silnym, by zapomnieć o sobie, a pomyśleć o bliźnim? Ile trzeba oddać, by było coś warte? Jeśli miłość jest najważniejsza, jeśli to ona daje szczęście, jeśli to ona jest tym, czego każdy poszukuje — to czy można się jej wyzbyć? Zapomnieć o niej? Oddać ją komuś innemu? Czy po tym wszystkim można się uśmiechać?

Śmierć.

Zabrała mi go.

Zabrała mi jedyną osobę, którą byłam w stanie obdarować miłością, której byłam w stanie oddać siebie. Jego słowo było dla mnie wręcz rozkazem, a raczej potrzebą spełnienia jego pragnienia. Chciałam zrobić dla niego wszystko, jednak w rzeczywistości nie mogłam zrobić niczego. Nie stałam się równa jego pierwszej miłości, tak pięknej oraz idealnej, że aż odczuwało się ból. Nie postawiłam się także jego mordercy, nie obroniłam go swoim ciałem. Nie było mnie przy nim, kiedy tego potrzebował.

Kiedy umierał.

Nie mogłam także uleczyć jego ran, aby dalej mógł żyć ze mną, aby poczuł się choć raz w życiu naprawdę szczęśliwym.

Nie mogłam...

Dał mi tak wiele, ja za w zamian nie dałam mu nic. Może jedynie samotność, którą musiał odczuwać w ostatnich chwilach. Nie było mnie tam na czas, nie mogłam niczego zrobić, nie zdążyłam.

Przepraszam cię.

Seveursie, wybacz.

Uklękłam przed moją Nadzieją, starając się, by moje gorzkie łzy, nie uwolniły się. Wtedy już nic ich nie powstrzymam. Płacz był dla niego słabością, nie mogłam, więc użalać się nad jego ciałem, bezczeszcząc go tym samym. Ukoiłoby to jedynie moje zmysły, moją duszę, a ja nie mogę pozwolić sobie na taką niesprawiedliwość. Muszę mu coś dać od siebie.
Cokolwiek.

Dotknęłam jego zimnego policzka, czując pod opuszkami zaschniętą już krew. Był taki zimny. Dlaczego nie wstaje? Powinien to zrobić, by wyżyć się na mnie, by krzyczeć, a nawet wrzeszczeć. Powinien mnie obrażać, zwyzywać za moją nieudolność, by później mnie opuścić, zostawić. Powinien też żyć.

Opuszką palca przesunęłam po jego ustach, które tak często całowałam. Ustach, które wypowiedziały tak wiele słów raniących mnie oraz zbyt pięknych, by można było je zdradzić komukolwiek. Usta te uwalniały głos, kojący moje zmysły.

Złapałam za jego dłoń, która uwarzyła tak wiele eliksirów, która pozbawiła życia tak wielu ludzi. Dłoń, której dotyk pokochałam.

Był dla mnie wszystkim. Kontrolą, szczęściem, racjonalnym myśleniem. Złością, łzami, uśmiechem. Strachem, troską, pożądaniem. Był wszystkim — moim życiem. Skoro odszedł, to kim ja jestem? Niech ktoś powie mi jak mam żyć, bez duszy i serca? Jak mam żyć bez Miłości? Jak mam żyć bez Nadziei?

Śmierć mi go odebrała.

Potrzebuję go, pragnę jego obecności.

Wtuliłam się w jego zakrwawiony tors, by jeszcze chwilę z nim zostać. By być z nim teraz. Teraz i na zawsze. Na wieczność.

Dopóki Śmierć nas nie rozłączy.

Miłość Śmierć pokona, nawet jeśli jedno z kochanków odejdzie, nawet jeśli Sevrusa już nie ma, to moje uczucie nie zniknie. Miłość moja będzie żyć za nas dwoje.

Tak bardzo go kocham.

Kocham cię Severusie — mruknęłam, do trupa, który nie miał prawa odpowiedzieć mi na to wyznanie.

Groteska, absurd, śmierć.

Jeśli byłby sposób... Nie ma go, prawda? - zapytałam wszechświata, który milczał.

Zamknęłam oczy, chciałam spać. Chciałam ostatni raz przy nim usnąć, chociaż wiem, że powrót do rzeczywistości będzie zbyt bolesny. Co by o mnie pomyślał, gdyby mnie teraz zobaczył?

Istoto, jesteś taka skretyniała — mruknęłam do siebie.

Zasnęłam.


Sądzisz, że ci go zabrałam? Sam do mnie przyszedł, ja jedynie przeprowadziłam go na drugą stronę. Zabrała ci go miłość, którą darzył swoją przyjaciółkę oraz zło, żyjące w Czarnym Panie. Ja mu jedynie pomogłam, by się nie gubił.

To oddaj mi go. Teraz! Nie pozwól mu iść dalej, niech wróci. Niech żyje. Niech kocha. Proszę, oddaj mi go — łkałam, wśród otaczającej mnie ciemności. Błagałam, łamiącym się głosem.

Nie jesteś pierwszym człowiekiem, który o to prosi. Każdy z was ukazuje taki sam egoizm. Czyż ja nie jestem końcem, a jednocześnie początkiem? Czy tam nie będzie mu lepiej?

Ja... Ja chciałam mu dać szczęście, podarować rozkosz. Chciałam mu dać zasmakować błogości. Jego świat miał być skąpany w barwach zieleni, nie czerni oraz czerwieni. Severus pragnął szmaragdu!

Obracałam się wśród ciemności, wśród Śmierci. Jej odór dostał się do moich nozdrzy, uniemożliwiając mi oddychanie, słyszałam jedynie swój ciężki oddech oraz echo moich słów.
Byłam pewna, że woń Śmierci będzie przesycona nadzieją, nowym początkiem oraz szczęściem. Nie rozumiałam, więc dlaczego czułam strach, niepokój oraz krew...?

Rodzimy się po to, by umrzeć. Cierpimy, by zaznać spokoju. Płaczemy, by zacząć się śmiać. Dlaczego więc Śmierć, która ma dać nam, to wszystko wiąże się z tak negatywnymi, niszczącymi nas emocjami? Dlaczego widząc koniec, moje oczy zalewa krew? Skąd mam pewność, że Severusowi jest tam dobrze? Skąd?!

Nie jesteś pierwszym człowiekiem, który o to prosi — powtórzyła, dodając po chwili: — Jednak jednym z nielicznych, który dostanie to, czego pragnie. Masz szansę przywrócić jedną duszę. Jedną. Nie dozna ona więcej smutków, niż będzie to konieczne. Swoje życie doczesne spędzi ona godnie, a Szczęście oraz Miłość będą jej towarzyszyły każdego dnia.

Severus... Proszę... — Nadzieja wróciła. Nie. Prawdziwa Nadzieja zaraz wróci.

Jesteś tego pewna?

Oczywiście! Pragnę go przy mnie! Jak mogłabym nie być pewna tak niewątpliwej sprawy? — śmiałam się, plącząc kiedy wypowiadałam te słowa. Niech się pośpieszy, chce go. Chce Severusa.

Przejdźmy się.


Ciemność zniknęła, na rzecz Wielkiej Sali. Zniszczonej, zrujnowanej Wielkiej Sali. Nie była taka, jaką ją pamiętałam. Brak w niej radości, brak spokojnych chwil. Czuć odór wojny oraz Śmierci, która zstąpiła wraz ze swoją siostrą na ziemię. Kamienne ściany pokryte były szkarłatem. Jedyne co czułam to żal, cierpienie, ból, stratę, potrzebę bliskości, brak nadziei, zwątpienie. Ciche szepty, płacz. Nie powinno się rozmawiać na cmentarzu, prawda? Bo czym innym było to miejsce jak nie miejscem pochówku? Zwłoki. Ciała niegdyś uśmiechających się, dzielnych ludzi, leżały na kamiennej, zimnej, rubinowej posadzce. Rozejrzałam się po zrujnowanym miejscu, po twarzach rodzin pokonanych w walce. Tak wiele odeszło, tak niewiele im powiedziałam. Tak niewielu poznałam.

Jedna dusza? Jedna?! — wrzeszczałam, wiedząc, że nikt mnie nie usłyszy, oprócz Śmierci. — Jak mogę tylko jednej osobie podarować drugie życie?!

Jednak Śmierć milczała. Severus... Fred. Lavender. Tonks. Remus. Colin. Aurorzy i aurorki. Śmierciożercy... Oni także mieli rodziny. Tyle ludzi, tyle dusz, tyle nadziei. Jak mam wybrać?

Podeszłam do Wybrańca, do Harry'ego Pottera. Jak bardzo się w tej chwili obwinia za odejście ich wszystkich? Ile myśli przelatuje przez jego umysł? Ile pytań, zaczynających się od „Co by było, gdyby...?”, kłębi się w jego głowie? Jak spojrzy w oczy przyjaciołom. Ron podszedł do niego. Płakał. Potter odsunął się.
Severus go chronił, starał się. On także czuł się winny. Ta przepowiednia... Gdyby nie ona... Severusie, sam sprowadziłeś na siebie nieszczęście. Nie zaprzeczyłbyś.

Odeszłam od nich, zamknęłam oczy. Chciałam zobaczyć go, pragnęłam tego. Uśmiechnęłam się lekko, wiedząc, że to już koniec. Zdecydowałam. Teraz tylko...


***

...poświęcenie.

Czym ono jest? Teraz już wiem, ile mój kochanek wycierpiał przez te wszystkie lata, teraz doceniam go jeszcze bardziej. Moja Miłość, moja Nadzieja, moje Życie. Tak wiele oddałeś, a jednocześnie tak wiele odebrałeś innym. Poświęciłeś się, by odkupić swoje winy. Cierpienie mieszkało w tobie, jednak teraz jesteś wolny.

Spojrzałam w jego hebanowe oczy, które żyły.

Na fotografii.

Jego kara się skończyła. Jak mogłam odebrać mu spokój przez swój egoizm? Miłość między nami pozostanie, on ze mną pozostanie. Nie czuje go fizycznie, jednak czuje go tu. W sercu. Jest w moich myślach, sercu i na ustach. Nie zapomnę o nim, jest moim życiem. Moją nadzieją. Tak wiele mi dał, więc ja pozwoliłam mu odejść.

Odłożyłam niechętnie zdjęcie Severusa, podchodząc do okna, za którym prószył radośnie śnieg.
Wyczekiwałam listu od mojego przyjaciela. W tej chwili najbliższego oraz jedynego. Od czasu wojny byliśmy wręcz nierozłączni, był dla mnie potomkiem mojego poświęcenia. Wiedział to i był mi wdzięczny. Uśmiech pojawiał się na mojej twarzy, za każdym razem, gdy pojawiał się przed moimi oczami. Przypominał mi, że postąpiłam słusznie. Severus by tego chciał.

Powiedz jej, że ją kocham oraz dziękuję.

Słowa te zostaną ze mną do końca życia, to przyjaciel mi je przekazał. Kiedyś przyjdzie Śmierć i nie będzie strachu, czy niepokoju. Radość wraz z ulgą zawładną moim umysłem. Będę mogła go zobaczyć. Severus pragnął szmaragdu w postaci wybaczenia.

Pukanie do drzwi. Otwieram ja a w progu stoi nie kto inny jak...

Witaj, Fred. Tęskniłam.

9 komentarzy:

  1. Tak, to jest cudowne. Pięknie ukazujesz rozterki, "(...) Tyle ludzi, tyle dusz, tyle nadziei. Jak mam wybrać?". Często się nad tym zastanawiam, bo wszyscy mają takie samo prawo do szczęścia. Nie umiem, nie chcę wybierać, nie jestem tego godna. Jest tyle lepszych ludzi, nie mogę uszczęśliwić siebie samej.
    Przepraszam, że nie oceniam formy, tylko treść, ale oczarowałaś mnie.
    "Skoro odszedł to kim ja jestem? Niech ktoś powie mi jak mam żyć, bez duszy i serca?"
    Niesamowite, nieziemskie...
    Pozdrawiam,
    S.

    OdpowiedzUsuń
  2. Boże,,, popłakałam się ;;
    To jest,,, ,,,piękne.
    Serio.
    To poświęcenie.
    Rzadko płaczę coś czytając, a tu po prostu nie mogłam się powstrzymać.
    Jeju normalnie świetne. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne, świetne, cudowne!
    bardzo, bardzo, bardzo podoba mi się ten cytat: "Byłam pewna, że woń Śmierci będzie przesycona nadzieją, nowym początkiem oraz szczęściem. Nie rozumiałam, więc dlaczego czułam strach, niepokój oraz krew..." Śmierć ukazana w taki sposób...oraz...hm, nadzieja?
    Czekam z niecierpliwością na dalszą część!
    Życzę weny i zapraszam do mnie: www.jaktrafilamdohogwartu.blogspot.com
    Całuję,
    Narcyza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po raz kolejny płaczę przez ciebie...
    Nie spodziewałam się że wybierzesz akurat Freda. Jak rozumiem nie będzie kontynuacji tej miniaturki? :)
    Pozdrawiam i weny życzę :*
    ~ Rue

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna! Ale nie lubię cię!
    Czemu? Bo beczę!
    Pozdrawiam i mega dużo weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Opisy naprawdę godne światowej sławy pisarzy. Standardowo zadaje sobie pytanie "jak ona to robi?". To serio nieco dziwne że tak młoda dziewczyna może tak pięknie wszystko przedstawia. Bosko! 💞

    OdpowiedzUsuń
  7. Miniaturka świetna. Pisałam ci to, ale napiszę komentarz też.
    Śmierć. Dobrze to opisałaś. Śmierć zawsze zbiera żniwo, z którym nie umiemy się pogodzić. Utrata bliskiej osoby boli, a człowiek nie potrafi myśleć o niczym innym, jak tylko o odzyskaniu najważniejszej części swojego serca. Ech. To takie smutne. Widać, że Marika czuję się winna, że ją to boli, że wewnątrz wariuje.
    Spotyka śmierć. Chce go z powrotem. Wiedziałam, że tak się nie stanie, ale i tak zabolało. Z drugiej strony, to zrozumiałe. Severus sam zapracował sobie na to, co go spotkało. Jego życie musiało się skończyć śmiercią. Widocznie to był jego czas.
    Poświęcenie. No właśnie. Poświęcenie. Fred. Cieszę się, że Marrie nie brnęła do końca, że postanowiła poświęcić siebie dla Freda.
    „— Witaj, Fred. Tęskniłam.” Czujesz ten potok łez? Ech, o to chodziło i to ci się udało.
    I na koniec, dziękuję bardzo za dedykację! Czuję ten zaszczyt, ech.

    Weny, kochana!
    xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne. I smutne. Ale piękne. :'(

    OdpowiedzUsuń
  9. Jaka ja spóźniona ;-; Ech, problemy z komputerem ;C
    Jakie to jest PIĘKNE! Jezu, ryczę ;; Taj cudownie opisałaś wszystkie uczucia Mariki... Po prostu WOW! *.*
    Dzisiaj krócej, bo po prostu nie mogę nic więcej z siebie wykrztusić.
    Żałoba ;-;
    Życzę weny i idę się wypłakać w poduszkę ;(
    Pozdrawiam.

    P.S. zauważyłam, że lubisz pisać wyciskacze łez. tak trzymaj! :)

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa