piątek, 2 stycznia 2015

"Severus Snape, czyli piekielnie dobry lokaj" cz.II

Witam kochani. Dzisiaj druga część miniaturki o demonicznym Severusie. Chyba szykują się jeszcze kolejne dwie części. Nie przemyślałam tego do końca...W przyszłym tygodniu pojawi się rozdział. Nie bądźcie dla mnie zbyt surowi, nadal się uczę.
Szybkiej korekty językowej dokonała RCS, wszelkie pozostałe błędy chętnie wyklnie, gdy zostawicie je w komentarzach, a pełną korektą zajmie się, gdy poprawi już rozdziały ;)

Dumbledore — kat szpiega, Zakon Feniksa — sekta kata
Minął ponad rok od śmierci jednego z największych czarodziei: Albusa Dumbledore'a. Człowiek ten nadal zamieszkuje w pamięci ludzi i stanowi wzór dla wielu młodych czarodziei, którzy dopiero rozpoczynają swoją edukację. Kłamstwa, zbrodnie oraz krętactwo opisane w mojej publikacji Życie i Kłamstwa Albusa Dumbledore'a zostały wybaczone, a w większości nawet zapomniane. Nawet tak wstrząsająca historia Severusa Snape'a, który okazał się marionetką w rękach tej wybitnej postaci, nie przywróciła wzorku nadal zaślepionej społeczności magicznej.
Jednak ja — Rita Skeeter — nie poddałam się i nadal szukałam informacji o niedawnym dyrektorze Hogwartu. Chciałam ukazać wszystkim czarodziejom, iż są zauroczeni postacią nie wartą nawet zwykłej uprzejmości.
Dotarłam do młodej dziewczyny, która opowiedziała mi wstrząsającą opowieść ze swojego życia. Nigdy się sądziłam, że świętej pamięci Dumbledore był zdolny do porzucenia swojego sojusznika.
Osiem lat temu Hogwart zdobył nowego ucznia, który zasilił szeregi szóstorocznych. Młoda kobieta wzbudziła tym wiele kontrowersji oraz została oskarżona o pokrewieństwo z ówczesnym profesorem eliksirów. Panna M. przez poważną chorobę nie mogła w wieku jedenastu lat rozpocząć swojego kształcenia się w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, jednak z pomocą przyszedł jej sam Albus Dumbledore, który z niewyjaśnionych dotąd powodów posłużył się swoim autorytetem i załatwił dziewczynie indywidualne nauczanie Ministra.
Odtąd Panna M. nie tylko zmagała się z chorobą, ale także z urzędnikami z Ministerstwa Magii, którzy sprawili, iż jej nauka stała się istnym horrorem. Jednak nikt się nie spodziewał, że prawdziwą przepustką do piekła stanie się dopiero rok spędzony w Hogwarcie.
Albus Dumbledore niesamowicie interesował się tą młodą czarownicą, nauczał ją osobiście oraz sprawdzał poprzez najróżniejsze testy praktyczne i fizyczne. Panna M. nie wiedziała, że było to szkolenie na szpiega. „Nigdy nie sądziłam, że temu człowiekowi przyda się szesnastoletnia dziewczyna, która od zawsze miała problemy z magią” — powiedziała w końcu. Dla każdego zapewne jest to szokiem, iż ten niemal święty człowiek chciał poświęcić dla swoich idei dziecko. Jak się później okazało Panna M. stała się zbędna, jednak to nie oznaczało wolności. „Na jego rozkaz wstąpiłam do śmierciożerców. Było to dla mnie naprawdę przerażające i jednocześnie dziwne, dopiero rozpoczynałam swoje życie w świecie magii, a już po kilku miesiącach stałam się pobratymcem Czarnego Pana. Albus pokładał we mnie wielkie nadzieje, jednak Voldemort nie widział we mnie nikogo wyjątkowego. Z początku byłam jedynie kimś w rodzaju donosiciela, nikim ważnym. Dumbledore zaczął tracić mną zainteresowanie, przestał ze mną rozmawiać, unikał mnie. Po prostu stał mi się obcy. Nie byłam już ważna. Jednak moje życie nadal było spokojne, choć na usługach Voldemorta. Po śmierci starca wszystko się zmieniło. Odeszłam z Hogwartu wraz z profesorem Snape'em i Draconem Malfoyem. Dla Voldemorta byłam zbędnym balastem, więc oddał mnie w ręce Bellatriks...”
Czyż sam początek tej opowieści nie jest szokujący oraz nieprawdopodobny? Albus Dumbledore pchnął w stronę zła dziewczynę, po czym zwyczajnie ją zostawił. Jednak ciąg dalszy przeraża jeszcze bardziej. Wspomniana wyżej Bellatriks Lestrange (zamordowana przez Molly Weasley podczas Bitwy o Hogwart) stała się katem Panny M. Dziewczyna stanowiła zwykłą zabawkę dla niezrównoważonej psychicznie Lestrange, która lubiła pożyczać młodą czarownicę swoim kolegom. „Gwałty były na porządku dziennym, nawet nie wiem, ile osób mnie miało” — dopowiedziała z odrazą, gdy spytałam, co to oznaczało. W oczach mojej rozmówczyni dostrzegałam ból, kiedy opisywała tortury, które jej sprawiano. „Cruciatus był ulubioną klątwą Belli, jednak nie tylko. Kto by się spodziewał, że osoba, która gardzi mugolami jak nikt inny, będzie z takim zamiłowaniem stosować ich sposoby tortur” — na ustach panny M. ukazał się bolesny uśmiech. — Cięcie mnie oraz palenie mojej skóry nie odbywały się bez sporej publiczności. Oczywiście to były te lżejsze tortury, innych nie chcę sobie przypominać. W każdym razie, każdego dnia uleczali mnie na nowo. Moje męczarnie nie kończyły się” — skończyła mówić, ze łzami w oczach, jednak po kilku minutach znowu się odezwała. — Wiesz co mnie najbardziej zabolało, Rito? To, że poświeciłam się dla sprawy, a Albus nikomu nie powiedział, kim jestem. Sam mnie na to skazał. Zakon nic nie wiedział... Nic.”
Tak wyglądało życie panny M. na usługach Czarnego Pana. Mogłoby się wydawać, że po jego upadku, kiedy to Harry Potter zwyciężył, dziewczyna odzyskała życie, jednak tak nie było. Rozpoczęło się „polowanie” na śmierciożerców, którzy uciekli z pola walki lub nie uczestniczyli w bitwie w ogóle. Panna M. została złapana.
„To było zabawne. Proces odbył się bez sprawdzania moich wspomnień, czy choćby mojej różdżki. Nigdy nie użyłam niewybaczalnego. Jedynym dowodem na moje zbrodnie był Mroczny Znak, który nadal zdobi moja prawą rękę” — Podwinęła rękaw koszuli, pokazując mi swoje naznaczenie. — „Nikt nie zwrócił uwagi na moje obrażenia, nikt nie chciał słuchać tego, iż byłam tym pseudo szpiegiem. Zaraz po krótkim procesie, wysłali mnie do Azkabanu, gdzie nie było już dementorów, a o wiele gorsze bestie: ludzie.” To co dalej państwo przeczytają, będzie wręcz niedorzeczne, niestety prawdziwe.
Panna M. zdradza, iż z początku nawet cieszyła się z trafienia do więzienia. „ Moje rany się mniej-więcej zagoiły, dostawałam średniej jakości posiłki, mogłam spać ile chciałam. Byłam jedynie samotna i cierpiałam nad stratą bliskiej mi osoby. Wszystko to jednak dało się znieść”. Co wydarzyło się potem? Można by rzez, iż powtórzyła się wcześniejsza „rozrywka”: „Weszło ich dwóch, nie miałam pojęcia o co chodzi. Zaczęli się rozbierać...” — zamilkła na chwile, widziałam, że przywoływanie tych wspomnień, było dla mniej męczące. — „Rozebrali się i znowu mnie gwałcono oraz katowano. To brzmi jakbym była jakąś ofiarą, niczym Mary Sue w literaturze, jednak ja starałam się być silna, próbowałam nie zwariować. Ale ile można tak żyć?” — zadała mi pytanie, na które nie oczekiwała odpowiedzi.
Panna M. opowiadała dalej, jednak jej opis tortur z ręki członków Zakonu Feniksa nie różniły się zbytnio od katowania śmierciożerców. Minął miesiąc, kiedy jej gwałcicieli zabił inny więzień, a ta uciekła z Azkabanu. Jako krewna Malfoyów odebrała co jej się należało, po czym przyszła do mnie, by opowiedzieć o tym, co ją spotkały.
Nadal nie mogę wyjść z szoku, choć od spotkania z panną M. minęło kilka dni. Nadal mam przed oczami jej przerażoną minę, ból, który zdobił jej oczy, ciało, niczym stara, zniszczona szmata. A kto do tego doprowadził? Albus Dumbledore oraz jego Zakon Feniksa. Ludzie, którzy nie dali żyć biednej, już i tak doświadczonej przez życie, dziewczynie. Weźmy pod uwagę fakt, iż ci ludzie rządzą nami teraz, kto wie jakie rzeczy dzieją się w chwili obecnej w Azkabanie. Czy Czarny Pan byłby innym władca? „On przynajmniej nie udawał, że nie chciał cię skrzywdzić” — prychnęła na zakończenie wywiadu Panna M.
Historia miała ukazać wszystkim, kim naprawdę był Albus Dumbledore oraz jaką organizację stworzył.
Wywiad z panną M. przeprowadzała Rita Skeeter

***

Było późne południe. Marika siedziała w fotelu i czytała Proroka Codziennego z szerokim uśmiechem, na twarzy. Po przeczytaniu artykułu Skeeter odłożyła gazetę na stolik, a potem wpatrzyła się we mnie z zadowoleniem w oczach.
— Coś się stało? — zapytałem, choć dobrze znałem powód jej radości.
— Kiedyś nienawidziłam tej kobiety — teraz ją uwielbiam. Dostałam od niej najlepszy prezent z możliwych. Nie mogę doczekać się oburzenia magicznej populacji — westchnęła rozmarzona, po czym zamknęła oczy, nadal się uśmiechając.
— Spodziewałem się więcej zgryźliwych słów, czyżby Skeeter straciła swój dar?
Sięgnąłem po gazetę, przelatując wzrokiem po tekście.
— Nie, prosiłam ją o to, by był dość... Spokojny. Artykuł ma wzbudzić współczucie, oburzenie. Ma otworzyć umysły, zmusić do myślenia. Gdyby Rita znowu zaczęła odstawiać swoją sztukę, to wyglądałoby to co najmniej sztucznie. Niewiele osób uwierzyłoby w prawdziwość moich zeznań.
Otworzyła oczy, gdy skończyła mówić. Usiadła obok mnie, kładąc swoją głowę na moim ramieniu.
— Widzę, że wszystko sobie przemyślałaś. Co zamierzasz zrobić teraz?
Marika nie wtajemniczała mnie w swoje plany, po prostu wydawała rozkazy.
— Chcę odnaleźć śmierciożerców. Chociaż zmieniłam zdanie i jednak ich nie zabijesz, jedynie skurwiele z Azkabanu doznają tego zaszczytu — wysyczała, po czym zaśmiała się cicho. Życie stało się dla niej jedynie grą. — Byli słudzy Czarnego Pana, pod wpływem szantażu, ponownie staną do walki. Chcę znaleźć nowego Voldemorta, który pokieruje Śmierciożercami.
Ona nawet nie wiedziała, że już go odnalazła. W sobie.
— Chcesz wywołać nową wojnę? — spojrzałem na nią zaciekawiony.
— Tak. Zakon Feniksa przeciwko Śmierciożercom. Żaden cywil nie ucierpi, żadna osoba spoza zakonu. Jedynie oni. Choć znając życie, na tym się nie skończy — mruknęła pod nosem, przecierając oczy.
— Nie wolisz zabić ich osobiście?
— Wolę, by wybili się nawzajem. Świat powinien uznać to za przysługę. Dzięki mnie zdechną ludzie, którzy nie powinni przeżyć ten wojny — Wstała, wyciągając do mnie rękę. — Teraz chcę odwiedzić Azkaban. Jedna osoba zostanie wyzwolona, czyli ją zabijesz. Druga zostanie moim niewolnikiem.
Złapałem za jej kruchą dłoń, po czym wstałem.
— Tak jest, moja pani.

***

Krzyki rozniosły cię po celi, na którą rzuciłem zaklęcie wyciszające, kiedy przyparłem mężczyznę do ściany. Jednak mogłem używać magii, choć była ona znacznie inna. Potężniejsza i jakby namacalna. Marika stała kącie pomieszczenia, uśmiechając się ciepło do mojej ofiary.
— Wiesz kim jestem? — zapytała przerażonego mężczyznę.
— Ty... Znam cię... — wychrypiał, nie patrząc na dziewczynę. Był zajęty moją osobę, zapewne mnie rozpoznał.
— Spójrz na mnie! — krzyknęła, jednak ofiara jej nie posłuchała. — Puść go, Severusie.
Puściłem mężczyznę, który udał się od razu w kąt celi, myśląc że w ten sposób ucieknie od kary. Skulił się, nadal wpatrując we mnie. Dziewczyna wyciągnęła różdżkę — była wściekła. Nienawidziła, kiedy ją ignorowano. Gdy przypominałem sobie Marikę z przed kilku miesięcy, zaczynałem żałować, że jej nie pomogłem. W tej chwili wyglądała jak Anioł Sprawiedliwości.
Jednak jako demon byłem równie zadowolony z tego kim się stała. Jej dusza wręcz mnie hipnotyzowała.
Crucio! — warknęła, a po celi rozbrzmiał kolejny krzyk.
Mężczyzna rzucał się po ziemi, jakby nigdy wcześniej nie doświadczył cierpienia z powodu tej klątwy. Żałosne — niektórzy nie potrafili przyzwyczaić się do bólu. Voldemort poprzez swoje „kary” na śmierciożercach próbował uodpornić ich nacierpienie fizyczne. Tworzył sobie armię niczego nieczujących ludzi. Mieliśmy być mięsem armatnim, być niczym inferiusy.
— Teraz już wiesz, śmieciu, na kogo masz patrzeć?
Pełen uprzejmości głos Mariki kompletnie nie pasował do jej zachowania. Kucnęła przy mężczyźnie, odgarniając brudne włosy z jego twarzy.
— Jestem Marika Snape, śmierciożerczyni. Zabawka Belli. Kilka razy mnie zgwałciłeś i pobiłeś. Pamiętasz?
— Tak... — wyszeptał, patrząc na nią ze strachem. — Masz zamiar mnie zabić?
Wyjątkowo głupie pytanie.
— Cieszę się, że chociaż mnie rozpoznałeś i tak, zabiję cię. Właściwie to zrobi to Severus, niegdyś twój kolega z pracy. Teraz służy mnie — Odeszła od mężczyzny, stając koło mnie. — Zajmij się nim, Severusie.
Już po chwili mężczyzna był przygnieciony do ściany. Odwróciłem go plecami do siebie, nachylając się nad jego ohydnym ciałem oraz szepcząc mu do ucha.
— Powodzenia w Piekle, Lucyfer z pewnością miło cię przywita.
Zdarłem z niego służące mu za ubranie szaty. Wyglądał w nich niczym skrzat domowy. Przejechałem opuszkami palców po jego plecach. Wyczuwałem dokładnie każdy kręg, policzenie ich nie sprawiłoby mi żadnego problemu. Wydawały się takie kruche, mógłbym je w każdej chwili wyrwać, zniszczyć. Mógłbym i to właśnie miałem zamiar zrobić.
Zatrzymałem się w połowie kręgosłupa, po czym wbiłem mocno swoją dłoń w plecy mężczyzny. Kolejny krzyk wydobył się z gardła byłego śmierciożercy. Ból i strach złączyły się w jedno, uwalniając się z jego płuc. Ofiara zapłakała nad swoim losem, kiedy szkarłatna krew obmywała jego ciało. Wsuwałem powoli swoje palce w jego odrażające ciało, zabawa w kupie mięsa nie była pocieszna.
Jeździłem kciukiem po nierównościach kości, korzystając z okazji dotknięcia kręgosłupa, po czym wyrwałem go, pozbawiając mężczyzny życia. W mojej dłoni dzierżyłem zakrwawiony miecz z kości wraz z grubszą warstwą mięsa oraz skóry. Truchło opadło na ziemie, odsłaniając swoje wnętrze. Rzuciłem strzępki ciała mężczyzny na bok, wyciągając z kieszeni chusteczkę. Wyczyściłem swoje dłonie dokładnie z brudu, po czym zwróciłem się do swojej pani, która wpatrywała się w zwłoki błyszczącymi od łez oczami. Jak widać, pozostała w niej cząstka człowieka. Podeszła do mnie powoli, po czym oparła czoło o mój tors.
— To było... Nie chcę oglądać więcej takich rzeczy, Severusie.
— Dobrze, zapamiętam.
Stałem bez ruchu, wpatrując się w nią z góry.
— Obejmiesz mnie?... — Zrobiłem to, na co dziewczyna owinęła ręce wokół mojej szyi. — Dobrze, że jesteś… — Po tych słowach odsunęła się ode mnie, przywracając się do porządku. — Teraz mój niewolnik. Która cela?

***

— Nigdy nie będę ci służyć! — wysyczał przez zęby, patrząc z czystą nienawiścią na Marikę.
— Tak, wiem, że twoja arystokratyczna duma tego może nie przeżyć, ale mało mnie to interesuje. Jeśli nie ty, to ktoś inny.
Uśmiechnęła się ciepło, jednak uśmiech ten nie kojarzył się z niczym przyjemnym. W tej chwili wyglądała jak dziecko szatana.
— Powiedz mi jedno: po co ci ja? Czy to ma być zemsta?
— Tak... W sumie tak, jednak zobacz, jaką szansę ci daję. Jeśli zostaniesz tutaj to już do końca życia. Zdechniesz i tyle. Jeśli pójdziesz ze mną, zamieszkasz w swoim starym dworze, który w tej chwili należy do mnie. Podejmij decyzję — skończyła mówić. Odwróciła się do niego plecami, czekając, aż w końcu coś powie.
— Zajęłaś mój dwór? — zapytał z niedowierzaniem. Jakież to musiało być poniżenie dla Lucjusza. Pokonany, zamknięty w Azkabanie, a na końcu proszony o bycie sługą przez byłą ofiarę.
— Tak samo, jak i majątek. Wszystko co kiedyś należało do ciebie, teraz jest moje. Role się odwróciły, ale ja daję ci szansę, możesz być znowu kimś wielkim, jednak na moich usługach — odwróciła się, wyciągając w jego stronę poranioną dłoń.
— Przypominasz mi Czarnego Pana — wyszeptał.
— W końcu on był jednym z tych, którzy mnie stworzyli, prawda?
Ponownie się uśmiechnęła, czekając, aż Lucjusz złapie jej rękę.
I rzeczywiście tak było. Arystokrata stał się automatycznie jej podwładnym, kiedy tylko dotknął jej dłoni. Marika chciała wywołać wojnę, która miała doprowadzić do śmierci wielu, także niewinnych, osób. Jednak w całym tym mentalnym bagnie, które cuchnęło nienawiścią, dokonałaby więcej. Malfoy w końcu miał nauczyć się pokory, a ludzie poznać prawdę o niektórych członkach Zakonu. Już przedstawiono im część metod „walki o większe dobro” Albusa Dumbledore’a.
Możliwe, że ta młoda kobieta nie powinna oceniać każdego członka organizacji Albusa tak samo, ale tak właśnie działają ludzie zaślepieni nienawiścią. Czy Polacy nie winią każdego Niemca o nazizm, a Rosjanina o komunizm? Czy Irlandczycy nadal nienawidzą Anglików? Ludzkie myślenie wypełniało dziwactwo... Jednak czy moje nie było? Poprzez pryzmat Potterów patrzyłem na każdego Gryfona. Tacy są ludzie... Zabawne.

***

— Oświadczenie Pottera jest zabawne... Co to znaczy, że niby kłamię?! Czy ten pieprzony wybraniec musi bronić tego kłamcy nawet po jego śmierci? Na Salazara, Dumbledore posłał go na śmierć...
Prorok Codzienny wylądował w kominku, kiedy skończyła mówić.
Przykucnęła przed ogniem, wyciągając rękę w jego stronę. Języki czerwonego cierpienia zamieniły się w ogniste węże. Lucjusz, jak pod wpływem spojrzenia meduzy, zamienił się w kamień. Trudno było się dziwić jego szokowi. Bezróżdżkowa i niewerbalna magia nie każdemu przychodziła tak łatwo, choć podejrzewałem, że to dzięki mnie tak dobrze sobie z nią radziła. Ostatnio też poświęcała swój czas jedynie ćwiczeniom, co nie było dobre dla jej zdrowia, jednak kto myślał o takich drobnostkach, kiedy chciał się zająć miejsce Czarnego Pana?
Według Lucjusza była niesamowicie podobna do Voldemorta, jednak się mylił. Nie widział tych chwil, kiedy chodziła po ogrodzie zachwycając się najmniejszym pięknem, kiedy patrzyła w gwiazdy, a ich perfekcja doprowadzała ją do łez. Wieczorami czytywała Cierpienia młodego Wertera, przeżywając każde zdanie zapisane w książce. Miała uczucia i dostrzegała to, czego inni nie widzieli. Kochała. Nienawiść była jej ochroną, jej ratunkiem. Możliwe, że szaleństwo zakorzeniło się w niej bardzo głęboko, jednak czy trudno się temu dziwić? Choroba, tortury, gwałty, więzienie. Niesprawiedliwość towarzyszyła jej całe życie, śmiejąc się ze swojej ofiary.
Odeszła od kominka i usiadła w fotelu, przecierając oczy ze zmęczenia. Ostatnio w ogóle nie sypiała, a jeśli już udało jej się zasnąć, to budziła się co chwila. Nawet w moich ramionach trzęsła się ze strachu.
— Wątpię, by wszystko zakończyło się na Potterze. Obudziłam w ludziach niepewność, nikt nie chce, by rządzili nimi gwałciciele i mordercy. Założę się, że Zakon zaczął już coś planować. Nie jestem gorsza.
Uśmiechnęła się pod nosem. Zastanawiam się, kiedy Marika cokolwiek robi, jeśli właściwie ciągle przy niej jestem...
— Musimy wybrać się do Rosji. Wielu śmierciożerców ukryło się właśnie tam. Może nie wiecie, ale kraj ten jest miejscem o ogromnej ilości ludzi zajmujących się czarną magią. Wielu z nich nawet zdobyło tytuł czarnoksiężnika. Oczywiście nie dorównują Voldemortowi, jednak nikt nie powiedział, że nie są uzdolnieni. Severusie, jeśli nadal interesujesz się swoją starą pasją, to uwierz, że znajdziesz w Moskwie i coś dla siebie. Rosja, Egipt oraz Polska to kraje, które przewyższają inne w dziedzinie eliksirów, choć Anglia ma ciebie, Sev — uśmiechnęła się ciepło, z miłością. Ale dla demona było to puste i niezrozumiałe. Jednak byłem nim od niedawna, czułem człowieczeństwo, które walczyło z nową naturą. Czułem wiele, czasem za dużo.
— Nie mam pojęcia, dlaczego nie napisali nic o tobie, Lucjuszu, choć mogę się domyślić. Boją się, że kolejny mroczny okres nadchodzi, nie chcą niepotrzebnie podsycać strachu społeczeństwa — wstała. Usiadła obok mnie, kładąc delikatnie głowę na moim ramieniu. Zamknęła oczy. — Zajmiemy się tym jutro... Chyba. Nie musisz się mnie obawiać, Lucjuszu, czuj się jak u siebie w domu — zaśmiała się cicho.
— Tak jest... — wyszeptał, nie ośmielił się odezwać więcej czy głośniej.
Malfoy zerknął na mnie, trochę niepewnie. Moje przeżycie oraz zewnętrzna przemiana musiały go nad wyraz szokować. Jednak największy strach wywoływała w nim świadomość, że byłem demonem. Obawiał się dziewczyny. Wiedział, że byłem na jej usługach. Natura demona brała górę, nie mogłem spojrzeć na niego jak na przyjaciela, a widziałem w Lucjuszu tylko strachliwe ścierwo, pozbawione dumy. Byłem od niego lepszy, we wszystkim.
— Chyba się położę... Jestem naprawdę zmęczona...
— Mam przygotować kąpiel?
— Nie. I tak zaraz się obudzę, więc wtedy mnie umyjesz — Podniosła się z kanapy, łapiąc mnie za dłoń oraz prowadząc na górę. — Wybierz sobie któryś z pokoi, Malfoy, nie krępuj się.
W sypialni rozebrała się do naga, zakładając jedynie biała koszulę. Położyła się, a ja tradycyjnie obok niej.
— Jesteś cały mój, Severusie?
— Oczywiście — odrzekłem spokojnie. W końcu naprawdę tak było.
— Cudownie... — Nachyliła się, składając na moich ustach delikatny pocałunek, niczym dotyk motyla. Równie dobrze mogłoby go tam nie być. — To także mogę robić?
— Oczywiście — powtórzyłem, patrząc jej w oczy. Ta chwila nie była romantyczna, nie nadawałaby się do romansu. Była chwilą, gdzie sprawdza się swoje granice. Pożądanie... Czym ono było?
— Cieszę się, zawsze chciałam to zrobić...
Uśmiechnęła się tak niewinnie, jakby wcale nie planowała śmierci ludzi, jakby nie była świadkiem morderstwa innych, jakby nigdy żaden jej nie miał.
— Teraz nikt ci nie zabrania.
Gdy moje słowa przebrzmiały, ponownie mnie pocałowała, wsuwając dłoń pod moją koszulę.
Pożądanie jest jednym z najmocniejszych odczuć. Łamiemy wtedy nasze zasady, przekraczamy granice, zapominamy o świecie, myślimy tylko o swojej przyjemności. A w szczególności o tej drugiej osobie, która dzieli się z nami, nie tylko ciałem, a duszą, magią, uczuciami, każdym oddechem. Rozgrzana skóra przy rozgrzanej skórze, dwa bijące z zawrotną prędkością serca, jęki rozkoszy wypływające z gardeł kochanków. Mocne, wręcz brutalne pocałunki, zastępowane delikatnymi muśnięciami ust, kiedy brakuje już siły na cokolwiek innego. Klejące się ciała od potu, wilgotne włosy, zaszklone oczy od łez kobiety. Imię kochana wypowiedziane przez nią, ugryzienie w szyję od niego dla kochanki. Czym jest pożądanie? Do czego ono prowadzi? Dwa złączone ciała w jedno, miłość jej do kochanka, Niepewność zasiana w jego sercu. Czy demon może kochać?

***

— Jestem zaiste zszokowany. Nie spodziewałem się, że ta młoda oraz jakże niewinna dziewczyna jest zdolna do takich czynów... Te zbrodnie są o wiele bardziej imponujące od twoich, Sebastianie — uśmiechnąłem się do swojego lustrzanego odbicia.
— Trudno się nie zgodzić, panie. Severus jest o wiele brutalniejszy ode mnie.
— To prawda, nie da się zaprzeczyć.
— Undertaker był zachwycony tym, co dostał. Nie potrzebował zapłaty, by zdradzić mi kilka informacji — uśmiechnął się pod nosem.
— Och tak... On z pewnością nie ma nic przeciwko takim zbrodniom. Interesują mnie jednak poczynania dziewczyny. Co planuje? Nie wiem dlaczego, Sebastianie, ale chcę wziąć w tym udział. Jako demon potrzebuję rozrywki na wysokim poziomie.
Odwróciłem się w stronę sługi, bawiąc się moją laską.
— Z tego co wiem wybierają się w najbliższym czasie do Rosji. Panna Malfoy ma zamiar zwerbować kilku czarnoksiężników.
— Interesujące...
Zasiadłem w skórzanym fotelu, uśmiechając się pod nosem. Czułem potrzebę zapoznania się z Mariką Malfoy. Od tylu lat unikałem kontaktu z ludźmi, a teraz przyciągała mnie śmiertelniczka.
Już pierwszego dnia od przemiany Severusa Snape'a rozkazałem Sebastianowi śledzić go. W sumie sam nie wiedziałem, dlaczego. Interesował mnie. W swoim życiu spotkałam zaledwie trzy inne demony, a ten był nadzwyczajny. Zachował cześć człowieczeństwa, choć zapewne nie ma o tym pojęcia. Jednak z opowieści Sebastiana panna Malfoy wydaje się być jeszcze ciekawsza. Brakuje mi od dawna bratniej duszy, jeśli ona się nią okaże, będę spełniony.
— Dajmy im kilka dni, po czym odwiedzimy ich w Malfoy Manor. Czuję, że to spotkanie zakończy się wspaniale. Jak na razie musimy pilnować by inni Shinigami nie dowiedzieli się, o tym, co planuje dziewczyna. Inaczej żaden z nas nie naje się porządnie... Ile w tym wydarzeniu będzie korzyści — zaśmiałem się cicho. — Zrób mi ciasto czekoladowe, Sebastianie.
— Tak, mój panie.

***

— Tu jest cholernie zimno! — krzyknęła dziewczyna, kiedy teleportowaliśmy się do Moskwy.
Śniegowe chmury obsypywały swoim białym skarbem świat, sprawiając, że choć na chwilę wydawał się czysty. Pomimo grubego płaszcza dziewczyna trzęsła się z zimna. Objąłem ją ramieniem, na co ta posłała mi uśmiech wdzięczności. Śnieg skrzypiał pod naszymi stopami, wiatr szeptał nam w nieznanym języku sekrety ludzkości, a mróz szczypał w twarz Marikę.
Nie do końca wiedziałem, gdzie mam się kierować, jednak dziewczyna prowadziła nas jakby już tu była. Zatrzymaliśmy się przed starą, zardzewiałą bramą prowadzącą na cmentarz. Scena wyjęta była niczym z horroru, raczej mało oryginalne miejsce jak na kwaterę czarnoksiężnika.
Pchnąłem lekko metalową przeszkodę, na co ta wydała z siebie jęk, w postaci skrzypnięcia, informujący o swojej starości i zaniedbaniu. Groby przykrywała gruba warstwa perłowego puchu, zakrywając nazwiska zmarłych już zapomnianych przez świat. Jedynie drzewa, zmuszone przez wiatr, pochylały się nad nieboszczykami, by oddać im należyty szacunek.
Po niedługiej drodze stanęliśmy przed niewielką rezydencją, która nie wyglądała na zaniedbaną. Troska właściciela o swoją własność była doskonale widoczna.
Marika ruszyła przodem, stając przed drzwiami oraz otrzepując się ze śniegu. Znalazłem się za nią, by w razie czego ją ochronić. W końcu zapukała w dębowe wrota, czekając na jakąkolwiek reakcję. Drzwi uchyliły się, a zza nich wyjrzał mężczyzna w średnim wieku, oczy jego lustrowały dziewczynę.
Nie zapraszałem dziwki — warknął po rosyjsku na Marikę, która się zaśmiała. Już wcześniej rzuciliśmy na siebie zaklęcie lingwistyczne.
Nie jestem prostytutką, idioto. Szukam Władimira Fiodorowa.
Czego od niego chcecie? — syknął, mrużąc przy tym oczy.
Wpuść nas, to się dowiesz, jeśli tego nie uczynisz, Severus się tobą zajmie. Cmentarz mamy blisko — zakończyła groźbę z anielskim uśmiechem. Mężczyzna przez chwile się wahał, jednak nas wpuścił. — Mądrze.
Weszliśmy do środka dworu, który olśniewał swoją nadzwyczajnością. Można byłoby powiedzieć, że przypominał Malfoy Manor, jednak rosyjskie dodatki dodawały przyjemnego oraz patriotycznego akcentu. Zostaliśmy zaproszeni do salonu, a tam już siedział. Odwrócił się w nasza stronę, patrząc z zapytaniem na swojego sługę.
Panie, oni chcieli się z tobą zobaczyć.
Wynoś się stąd, jak zwykle nie zapytałeś mnie o zdanie, ty tchórzliwe ścierwo — Machnął różdżką, a mężczyzny już nie było w pomieszczeniu. — Siadajcie — Wskazał na kanapę oraz fotele.
Z chęcią — Dziewczyna zajęła miejsce, zasiadłem obok niej. — Zapewne się zastanawiasz, kim jesteśmy.
Nie trudno się domyślić, iż właśnie tak jest — podszedł do barku, wyjmując z niego prawdopodobnie wódkę. — Chętni?
Nie, dziękuję. Jestem Marika Malfoy, Anioł Zemsty, potrzebuję twojej pomocy.
Mężczyzna spojrzał na nią z zaciekawieniem tymi bursztynowymi oczami.
Mów dalej, brzmi interesująco.
Brzmi tak i jest takie. Słyszałeś może o Zakonie Feniksa?
A kto o nim nie słyszał? — prychnął. — Sprawy Brytanii sięgają nawet tutaj. Nie mieliśmy spokoju, przez Voldemorta.
Jednak jego już nie ma, a została organizacja, którą chce zniszczyć. Chcę zniszczyć ministerstwo. Chcę wolnego od ścierwa brytyjskiego społeczeństwa magicznego. Chcę wojny — odpowiedziała lekko, jakby z pasją.
Czego potrzebujesz? — przechylił głowę, wypijając szklankę wódki. Skrzywił się, jednak sadystyczny uśmiech nie znikał z jego twarzy. Marika przechyliła głowę.
Ciebie, Władymirze, pogromco inferiusów.

20 komentarzy:

  1. Boskie, genialne itp. itd. :) Plany Mariki są genialne. Niech reszta się nawzajem pozabija i koniec. Momentami mnie przeraża ale tak bardzo przypomina Ciela ... Ech nie mogę się doczekać odwiedzin Sebastiana. Duuuuuuużo weny życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ^^
      Nie wiem czy genialne, ale się staram. Cóż to akurat jest bardzo prawdziwe xd Ma przerażać, choć to takie Ciel i Alois w jednym.
      Bardzo dziękuje ^^

      Usuń
  2. No dobra, zawsze mówiłam, że już rzygam FanFickami HP ( Naruto I Władca Pierścieni to jedyne co mi się nie znudzi), ale zaintrygowała mnie Twoja twarz XD Jak już wspomniałam na fb, tak bardzo pasujesz do Severusa. Szczególnie w nagłówku. I dzięki Bogu, piszesz na poziomie.Bardzo, naprawdę bardzo mało błędów, dobrze dobrane słownictwo, wszystko pięknie opisujesz. Przeczytałam tylko powyższy tekst, lecz muszę przyznać, że chyba zabiorę się za rozdział. Z pewnością trafisz do moich "odwiedzanych" na blogu i tutaj masz przywilej - JAKO JEDYNY BLOG O HP. Nawet blogów Kamany tam nie ma ( tylko jej mangowe są), choć Kamanę znam od lat i w wolnych chwilach też coś u niej poczytam. Po tym jak trafiłam na "zboczenie" to już całkiem zniszczyłam sobie mózg i zaprzestałam czytania o HP :D No ale, mniejsza o to, wracam do tematu Twojej twórczości. "Jestem Marika Snape, śmierciożerczyni. Zabawka Belli. Kilka razy mnie zgwałciłeś i pobiłeś. Pamiętasz?" Nie wiem czemu, ale takie teksty zawsze mnie bawią. Może dlatego, że gdy coś czytam to przekładam zawsze na życie codzienne.

    Wiem, że mój komentarz jest bez ładu i składu, ale nie mam talentu do ich pisania. Niestety. Pozdrawiam i życzę weny. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżby moja twarz przyciągała ludzi? Ano mam nadzieję, ze jednak pasuje jako partnerka a nie córka ;;
      Małą ilość błędów zawdzięczam becie - ja jestem ostrym dyslektykiem, z krzywymi palcami (Kamana potwierdzi xd).
      Jeju, czuje się zaszczycona .o. A jest tyle lepszych ff o HP.
      W sumie to miało bawić, troszku. Kto normalny tak mówi? xd

      Mnie się podoba, bardzo motywujący. Dziękuje ^^

      Usuń
  3. Jeju, bardzo mi się podobało.
    "— Cudownie... — Nachyliła się, składając na moich ustach delikatny pocałunek, niczym dotyk motyla. Równie dobrze mogłoby go tam nie być. — To także mogę robić?" - nie wiem dlaczego gdy czytałam ten fragment słyszałam Alois'a. Naprawdę, to by było dla niego takie typowe.
    *
    "Marika nie wtajemniczała mnie w swoje plany, po prosty wydawała rozkazy." *prostu xD Jedyny błąd jaki wyłapałam w całym tekście. Obecność Sebastiana i Ciela bardzo przyjemna dla mojego serducha.
    Jako, że nigdy nie umiałam pisać długich komentarzy powiem tylko - pisz tak dalej!
    Pozdrawiam oraz życzę weny, chęci i wolnego czasu,
    Helga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona właśnie ma być takim Aloisem troszku... Takie dzieciątko, jednak nie może zabraknąć w niej Ciela, a raczej ślizgona.
      Ano obiecałam, że będą, więc są :D
      Dziękuje i pozdrawiam ^^

      Usuń
  4. " — Nie, dziękuję. Jestem Marika Malfoy, Anioł Zemsy, potrzebuję twojej pomocy." Zjadłaś literkę w "Zemsty".
     "Ale dla DEMONA było to puste i niezrozumiałe. Jednak byłem DEMONEM od niedawna, czułem człowieczeństwo, które walczyło z naturą DEMONA." BIIP! BIIP! Powtórzenia się wkradły. To tyle z błędów, które zauważyłam. Tak w ogóle to się nie przywitałam. Witaj - znowu. Podoba mi się. Snape rozdzierający ciało tego śmierciożercy... fuuuj! Ale dobrze, że nie boisz się mocny opisów. I jak możesz to robić? Masz Severusa to nie, jeszcze Lucyfer się interesuje Mariką. Gdzie jest sprawiedliwość... *rozgląda się dookoła, a tu przychodzi Ron i kopie ją w kostkę, mówiąc:
    - Nie ma sprawiedliwości.
    Ona warknęła ze złością, skacząc na jednej nodze:
    - I tu masz rację, rudzielcu! Nie wiem dlaczego taki kretyn jak ty może mieć Hermionę za żonę!* Lucyfer is mine ;w;. Przeciągnięcie sylaby: "[…]mineee...". Faaajne c:. Czekam na ciąg dalszy, ale mam Cię na oku, moja droga. Pozdrawiam,
    aliven

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam.
      Dziękuje za zwrócenie uwagi, już poprawiłam ^^
      Ano, jeszcze brakuje mi trochę do dobrego opisywania takich rzeczy ;;
      To nie Lucyfer, a Ciel Phantomhive - poprzednia część. Pisałam, że to on włada Sebastianem.
      Lubie romione i to bardzo ;;
      Pozdrawiam ^^

      Usuń
    2. Merlinie, faktycznie. Mój błąd sory ;w;. Na przyszłość - Lucyfer to moja działka oraz zacznę czytać uważniej i przede wszystkim rozpocznę rozmyślania czy też nie udać się do jakiegoś terapeuty. Muszę się zacząć uspokajać. Życzę miłej nocy ^_^.

      Usuń
    3. Wyklinam Cię błędzie przebrzydły! Zgiń, przepadnij! A klątwa niech ciąży na siedmiu pokoleniach!

      (No co, mówiłam, że wyklnę).

      Usuń
  5. Hm podoba mi sie ach Lucyfer to taki ja nie uwazasz :) hmm... ciekawe... bardzo ciekawe...
    No ale do rzeczy.
    1. Podobało mi sie
    2. Czekam na kolejne
    3. Jestes ZZAJEBISTA
    Z pozdrowieniami od

    Lysandera di Angelo syna Hadesa i niech Los zawsze ci sprzyja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej części niestety nie było Lucyfera i wątpię by się jeszcze pojawi. To Ciel oraz Sebastian. W pierwszej części piałam, ze to Ciel Phantomhive ma nad Sebastianem kontrolę.
      Dziękuje <3

      Usuń
  6. Merlinie! To jest GENIALNE! Tyle emocji, tyle odczuć...
    Marika sadystka? Wow! Och... Taka zła, bezlitosna, bez uczuć, po prostu idealna <3
    Jeny, jak mnie dreszcz po plecach przeszedł, kiedy Severus wyrwał temu byłemu Śmierciożercy kręgosłup. To było takie... fuj xD
    Już widzę przed sobą Lucjusza, zażenowanego... Normalnie cudnie! ;*
    Miniaturka cudna, boska, świetna, genialna, fenomenalna i jak można tam to jeszcze nazwać!
    I jeszcze będą kolejne części! Omomoomo *.*
    Życzę meeeeeega dużo weny!
    Pozdrawiam cieplutko <3
    BlackBerry

    http://rebecka-williams---tom-riddle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :D
      Ano źle to opisałam, za mało krwawo ><
      Lucjusz musiał być zażenowany, w końcu dał się ofierze xd
      Jej tak przesłodzone! xd
      Dziękuje i również pozdrawiam!

      Muszę się w końcu wziąć za twoje opowiadanie ;;

      Usuń
  7. Powiem krótko:
    CZEKAM NA CAŁĄ KSIĄŻKĘ! <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ok, nie komentowałam jeszcze nic, a w końcu ci obiecałam więc… Przede wszystkim, natchnęłaś mnie tą miniaturką do napisania crossovera z Supernatural i z Harrym Potterem. Co dokładnie? To, że Snape jest demonem. Znaczy, już pierwsza sprawiła, że w mojej głowie pojawiło się światełko, ale to mnie tylko upewniło. Muszę tylko znaleźć dobry pomysł.
    Co do samej treści – mówiłam ci już, że polubiłam takiego Severusa? Lubię, kiedy postać jest… zła, demoniczna, ale gdzieś tam, nawet nieświadomie ma w sobie cząstkę człowieczeństwa. Podobał mi się moment, w którym Snape, jak służalczy piesek zabija gostka. I kiedy patrzył na Marikę i miał takie fajne przemyślenia. Naprawdę. Kreacja Mariki jest fenomenalna. Zakochałam się w niej, naprawdę. Jest zagubiona, bardzo zagubiona, ale jednocześnie doskonale wie, czego chce. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co musi zrobić, jak i dlaczego. To, co opisałaś w wywiadzie wydaje się być oczywistym. Znaczy, ja bym właśnie za takiego wzięła Dumbledore’a. Pasuje mi takie zachowanie do niego. Szkoda, że Bellatrix tylko torturowała, haha! Nie no, joke, znasz mnie i moją „obsesję” na jej punkcie. Lucjusz? Podoba mi się! Jest taki… Lucjuszowy. Strachliwy. Niepewny. Ale dla odzyskania dawnego życia jest się w stanie poświęcić. Wow. No i te postaci… Sebastian i… No wiesz, nie znam się na nich. Bardziej spodobał mi się ten, którego imienia nie pamiętam. Poszukam, przeczytam jeszcze raz, jak napiszesz kolejną część, o. A, i końcówka! Rosja! <3 „— Ciebie, Władymirze, pogromco inferiusów.” No.Po.Prostu.Świetne!
    Ok, powinnam zakończyć komentarz, bo się rozpisałam wyjątkowo. Reasumując – nie potrafię doczekać się kolejnej części. Czytało się płynnie, łatwo, przyjemnie. A wywiad? Pochłonęłam go równie szybko, co resztę miniaturki.

    Love, xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z góry napiszę, że dziękuję za komentarz kochana! <3
      Cieszę się, że potrafię kogoś natchnąć do czegokolwiek!
      Kiedy poznaje się Piekło, trudno zapomnieć o człowieczeństwie. Zabijanie i opis tego *o* Kocham.
      Ano sądziłam, ze wyjdzie z niej Mary Sue i się bałam ;;
      Albus - musiałam gdzieś z niego zrobić skurwiela! :D
      Rosja musiała być xd
      Cieszę się kochana ^^

      Love, xx <3

      Usuń
  9. Genialne, Marrie, absolutnie genialne!
    Twoja kreacja Dumbledora powala mnie na kolana. Jest po prostu nieziemska, jest I.D.E.A.L.N.A!
    I jak Ty piszesz o tym Severusie. On "cały jej" no weź mnie i zabij, bo zaraz eksploduję od nadmiaru ekstazy (da się tak?)
    To jest takie piękne, cudowne, te opisy wychodzą Ci tak cudnie, te jego przeżycia wewnętrzne... oh i ah. Wybacz, że tak się zachwycam, coś ostatnio mam wyjątkowo dobry nastrój. Ale wiesz, jakby nie było powodów, to bym nie słodziła xd
    "Pożądanie jest jednym z najmocniejszych odczuć. Łamiemy wtedy nasze zasady, przekraczamy granice, zapominamy o świecie, myślimy tylko o swojej przyjemności. A w szczególności o tej drugiej osobie, która dzieli się z nami, nie tylko ciałem, a duszą, magią, uczuciami, każdym oddechem. Rozgrzana skóra przy rozgrzanej skórze, dwa bijące z zawrotną prędkością serca, jęki rozkoszy wypływające z gardeł kochanków. Mocne, wręcz brutalne pocałunki, zastępowane delikatnymi muśnięciami ust, kiedy brakuje już siły na cokolwiek innego. Klejące się ciała od potu, wilgotne włosy, zaszklone oczy od łez kobiety. Imię kochana wypowiedziane przez nią, ugryzienie w szyję od niego dla kochanki. Czym jest pożądanie? Do czego ono prowadzi? Dwa złączone ciała w jedno, miłość jej do kochanka, Niepewność zasiana w jego sercu. Czy demon może kochać? "
    U.M.A.R.Ł.A.M.
    Cudo. Naprawdę. Zakochałam się w tym, no właśnie czym? Nazwać to myślą to tak trochę niedopowiedzienie. To co, może przemyśleniem? Też nie, ale niech już będzie. Jest po północy mój mózg nie wymyśli żadnego kreatywnego określenia, zwłaszcza że osiem godzin betowałam dzisiaj shota na życzenie.
    Osiem godzin bety, wyobrażasz sobie? Masakra. Muszę zacząć pisać krótsze shoty, bo tak to skończę z mózgiem na ścianie niedługo. .
    Zapomniałam co jeszcze miałam powiedzieć
    ....
    Nie pamiętam! To straszne!
    No dobra, dodam w takim razie jeszcze tylko, że on i ona, oni razem... w sypialni. Ona nago.... *idzie wycierać tęczowe rzygi z dywanu*
    Weny~! I czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej dziękuje! .o.
      Och lubię jak Albusik jest zły - stary manipulant.
      Da się raczej. Kiedy to pisałam czułam się jak Alois.
      Och dla mnie to bardzo miłe, cieszę się, iż się spodobała miniaturka.
      Ten fragment jest zastąpieniem jakby sceny erotycznej. Nigdy nie potrafiłam jej dobrze opisać + nie chciałam. Chciałam napisać coś subtelnego, co ukaże piękno stosunku mimo wszystko ^^
      Osiem godzin?! Ło! Podziwiam...
      Ahahah no tak, nago xd Trudno się kochać w ubraniach.
      Dziękuję! <3

      Usuń
  10. Jak już pisałam na fb, pokochałam ten cytat: "Zaraz po krótkim procesie, wysłali mnie do Azkabanu, gdzie nie było już dementorów, a o wiele gorsze bestie: ludzie.". Lubię w tej miniaturce atmosferę, która według mnie jest mroczna i dynamiczna. Zawsze byłam za mocnym charakterem u kobiet, a Twoja Panna M. to po prostu szatan nie kobieta, uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa