sobota, 17 stycznia 2015

"31 października"

 Witam. Wstawiam dzisiaj miniaturkę. Nie jest doskonała, pisana (jakiś czas temu) pod wpływem piosenki. Wydawało mi się, że brakuje w niej emocji, po czym pomyślałam, że w takich chwilach się nie odczuwa nic. Nadal nie jestem przekonana, czy powinnam ją wstawiać - wydaje mi się, iż jest bardzo słaba. Może Sev odbiega od kanonu, ale mnie osobiście to nie przeszkadza. To nie robot, a człowiek.
 Miłego czytania, pamiętajcie, że nadal się uczę. Tekst niebetowany, więc przepraszam za błędy wszelkiego rodzaju.

31 października
  Co rok zjawiam się nad grobem mojej ukochanej Lily, by pomyśleć, by pamiętać i nie zapomnieć, by kochać wiecznie, by oddać jej hołd. Co roku zjawiam się tu z kamiennym wyrazem twarzy, choć moja dusza płacze, by prosić ją o wybaczenie. Dopóki nie usłyszę "wybaczam" nie przestanę tu przychodzić.
 Spojrzałem w szare niebo, które wyglądało zbyt złowieszczo. Miałem wrażenie, ze demony schowały się w chmurach, by zaatakować byłego śmierciożerce - mnie - gdy nie będzie się tego spodziewał. Ostrzegawczy piorun przeszedł niebo, a ja po raz kolejny spojrzałem na kamienną płytę, pod którą lata temu pochowano Lily. Czekam na wybaczenie... Czekam... Dobrze wiedziałem, że nigdy nie usłyszę już jej słów, które pewnie, by brzmiały "Severusie nie przejmuj się już niczym". I ten anielski uśmiech. Zarzuciłaby włosami do tyłu, śmiejąc się ze mnie...
 Ostatni raz spojrzałem na białe lilie, które zostawiłem jej w prezencie, pożegnałem się z demonami, po czym teleportowałem. W końcu miałem jeszcze jeden grób do odwiedzenia.

Rok wcześniej
 Patrzyłem na młodą, czarnowłosą dziewczynę, która modliła się z zamkniętymi oczami. Nie wiedziałem czy wierzę w Boga, jednak ona na pewno tak. Zawsze powtarzała: "Myślisz, że on nie istnieje? To niby w jaki sposób z tobą wytrzymuje?". To rzeczywiście mógłby być naprawdę dobry powód na istnienie Stwórcy. Wiem jaki jestem i się nie zmienię, ona to toleruje i jestem jej wdzięczny, choć na początku miałem ochotę rzucić na nią Avadę, po czym odejść z wrednym uśmiechem. Skończyła się modlić, przetarła oczy - z pewnością chciała ukryć swoje łzy, które były aż za bardzo widoczne - po czym spojrzała na mnie z lekkim uśmiechem.
- Jestem pewna, że teraz jest szczęśliwa. Była dobrą osobą...
- Była - potwierdziłem.
- Właśnie. Dobre osoby dostają po śmierci to co najlepsze, Severusie. - Złapała mnie za rękę wpatrując się w lilie. - Zawsze je tu zostawiasz?
- Tak - odpowiedziałem tylko.
- Co robisz ze zwiędłymi? - Normalny człowiek, powiedziałby, że wyrzuca jednak nie ja.
- Eliksir słodkiego snu... Pomaga mi.
- Mhm... Też chce kiedyś go spróbować, ale z włóknem serca nietoperza. To możliwe prawda?
- Prawda, ale dlaczego nietoperza? - Spodziewałbym się kruka czy węża, ale nietoperz?
- Nietoperz to ty... - wyjęła z kieszeni biały płatek, który zamienił się w granatową różę. Położyła ją delikatnie na grobie. - Śpij dobrze Lily. Zaopiekuje się twoim przyjacielem...
Chciałem coś powiedzieć... Chciałem... Jednak nie zdążyłem.
Jestem idiotą...
Zabrałem ją z kryjówki...
Jestem kretynem...
Znowu...
Bellatrix złapała dziewczynę za ramię, odciągając ją ode mnie. Jej śmiech zniszczył ciszę, która panowała w miejscu wiecznego spokoju. Lucjusz zdjął kaptur, jednak nie uśmiechał się, nie był poważny, nie patrzył na mnie z góry. Przepraszał mnie bez słów. Wiedział, on wiedział.
- Czego chcesz Bellatrix? - warknąłem, robiąc krok w jej stronę.
- Czyżby nasz mały Severusek zakochał się w kimś? - przechyliła głowę na bok jak małe dziecko, które czeka na odpowiedź, po czym zaśmiała się niczym diabeł.
- Zawsze wiedziałem, ze twoje myślenie jest ograniczone przez to, iż jesteś wariatką, ale nie wiedziałem, że aż tak bardzo. Na polecenie Albusa...
-...zjawiłeś się z nią nad grobem swojej martwej przyjaciółki, która zrobiła sobie bachora z twoim największym wrogiem? - Wyjąłem różdżkę, by zabić ją, okaleczyć. Cokolwiek. Nie zdążyłem niczego zrobić. Pojawił się więcej śmierciożerców, a ja dalej musiałem grać dobrego sługę Czarnego Pana. Dla Albusa. Nie. Dla Pottera. Znowu nie. Dla Lily. Spojrzałem na bezbronną dziewczynę, która była przerażona, jednak nawet w takiej sytuacji próbowała się uśmiechać. Bezdźwięcznie powiedziała "przepraszam". Kretynka.
- Co chcecie z nią zrobić? Kolejna zabawka, Bella? Czyżby mało mugoli chodzi po tym świecie? Jeśli coś jej się stanie Dumbledore tak tego nie zostawi.
- Czarny Pan jest ci wdzięczny Severusie. Ach, bo wiesz... Ona ma być JEGO zabawką. 

 Złapała ją za włosy, po czym uniosła do góry. Dziewczyna pisnęła cicho, na co Bellatrix uderzyła ją w twarz. Jej długie paznokcie zostawiły ślady na lewym policzku czarnowłosej. Powstrzymałem się, by nie rzucić się na, niegdyś normalną, kobietę. 
- To zabawka dla niego - uśmiechała się ciągle, wyczekując mojej zdrady.
 Czarny Pan jej chce. Albusa tu nie ma, nikogo nie ma kiedy są potrzebni! Dlaczego zabrałem ją ze sobą?! Dlaczego pozwoliłem sobie na taką głupotę?! Spojrzałem w te piwne oczy, które już nie potrafiły ukryć przerażenia, które zawładnęło jej myślami.
- Severusie, Czarny Pan chce cię widzieć - odrzekł  Lucjusz. - Ma nagrodę...


***
  
 Stałem po prawicy Czarnego Pana, patrząc się jak dziewczyna krztusi się krwią. Nie mogłem odwrócić wzroku, nie mogłem jej uratować, nie mogłem nawet żałować tego co się dzieje. Czarny Pan chciał znaleźć się w moich myślach, jednak moja ściana ognia była zbyt silna. Pokazywałem mu jedynie fałszywe myśli, wspomnienia, uczucia. Dziewczyna się podniosła, na co  krąg śmierciozerców zaczął się śmiać.
- Panna Snape jest silna. Severusie na pewno jesteś dumny, iż taka osoba nosi twoje nazwisko - zasyczał Czarny Pan, rozbawiony sytuacją.
- Panie mój, to jedynie zbieżność nazwisk. Nic mnie nie łączy z tym bękartem. - Zabolało, jednak nie ją, ona rozumiała. Zabolało mnie.
- Severusie... Tak często widywano was razem, coś się musi za tym kryć.
- Panie... Dumbledore mi kazał być dla niej względnie miły. Musiałem być jej opiekunem. Nawet nie wiem dlaczego ta dziewczyna jest dla niego taka ważna. - I to bała prawda. Nie miałem zielonego pojęcia.
- Teraz masz okazję się na niej zemścić, Severusie. Proszę, jest twoja. - Uśmiechnął się do mnie, jednak czy ten grymas można nazwać uśmiechem? Wyczekiwał mojej reakcji. Nie chciałem tego, nie chciałem..
- Panie...
- Nie musisz dziękować. Wprawdzie Bella bardzo chciała zająć się nią osobiście, jednak pomyślałem, że ty bardziej na tym skorzystasz.
Chcesz, aby kto cię zabił? Ja czy oni? - Takie pytanie chciałem jej zadać kiedy robiłem kilka kroków w jej stronę. Dziewczyna patrzyła na mnie wiedząc co się stanie, ja za to nie mogłem spojrzeć jej w oczy. Czy ktokolwiek wie jak to jest skazać na śmierci ukochaną, dostać drugą szansę i ponownie zrobić to samo - doprowadzić do straty miłości? Nigdy jej nie powiedziałem, że ją kocham. Może sama wiedziała, może ja nie byłem pewny, jednak teraz zrobiłbym wszystko, ażeby to Lily nie stała na pierwszym miejscu. Nie mogę się zdradzić... Co z Potterem?

 Odważyłem spojrzeć się w jej oczy, a ona... Rozumiała. Nie powinna! Dlaczego przejmuje się tak obietnicą złożoną martwiej kobiecie, dlaczego nie potrafię obronić tej osoby, która wybrała mnie!? Czy teraz to ona nie powinna być najważniejsza?!
Marika...
Powinna być, ale nie jest? Może jest, ale wiem co jest ważniejsze?
Dla większego dobra...
Jedno życie za tysiące innych.
Czy w imię tego wszystkiego mogę zabić moją Miłość?
- Crucio? - Wypowiedziałem mocno klątwę, jednak cicho.
  Krzyknęła padając na ziemię. Nie mogłem słuchać - to było jak najgorszy koszmar. Stałem się głuchy na inne dźwięki, w głowie miałem tylko jej cierpienie. Słyszałem ból, krzyk rozpaczy.
Chwila przerwy.
Przepraszam.
- Crucio.
I tak kilka razy, aż po raz kolejny plunęła krwią na czystą posadzkę.
- Och Severusie pilnuj by nie zabrudziła za bardzo - powiedziała Bella tonem, jakby mówiła do dziecka. Podeszła do dziewczyny, po czym kopnęła ją w twarz. Marika odleciała do tyłu, rozbijając sobie głowę od marmurową posadzkę. Bellatrix wróciła do Czarnego Pana, by stanąć jego lewej stronie.
Tyle krwi...
Będzie więcej.
Przepraszam.
- Sectumsepra...
To ją zabije...
Krew przemokła przez jej cienką, zieloną koszulę, tworząc strumyk szkarłatnej krwi. Oczy stawały się puste, nawet już na mnie nie patrzyła. Myślałem, że się modli o szybką śmierć, że prosi Boga by nie patrzył na mnie zbyt surowo, że to nie moja wina. Jej usta wykrzywiły się w lekki uśmiech.
Zamknęła oczy.
Koniec...
- Ulecz ją - odezwał się Czarny Pan.
To nie koniec.
Zrobiłem co kazał, sprawdzając co jej jest. Włamałem się do jej umysłu bez problemu. Nie było nienawiść, chęci zemsty. Nie myślała o szybkiej śmierci.
Tylko niezrozumienie.
Tylko miłość.
Tylko wspomnienia.
Przepraszam.
Nie uratowałem jej, nawet nie próbowałem. Nawet o tym nie myślałem.
- Severusie, podjedź. - Zrobiłem co kazał. - Nie chce być musiał dotykać tego ścierwa, wiec pozwól, by teraz inni się nią zajęli. 

 Kiwnął głową na dwóch śmierciożerców, których nigdy nie widziałem na oczy. Oni z uśmiechem wzięli dziewczyną za włosy i pociągnęli do jednego z pokoi.
Nie..
Nie!
  Do cholery, czy ona musi przez to przechodzić? Dlaczego jej nie zabiłem, by nie musiała cierpieć? Czy nawet tego nie potrafię zrobić tego co wychodziło mi najlepiej, jako słudze Czarnemu Panu?  Nie chciałem jej zabić, gdyż byłą moją Nadzieją. Miałem, nic niewartą nadzieję, iż Voldemort się zlituje, oszczędzi ją. Miałem, tą przeklętą, nadzieję, że będzie jak kiedyś. Chciałem tego, ale czym jest nadzieją w obliczu największego, najmroczniejszego zła, które nie wie czym jest miłość? Jest niczym.
Teraz Marika stanie się zwykłą szmatą w rękach, dwójki śmiericożerów, którzy się nią zabawią.
Znowu jej krzyki.
Straszniejsze.
Odbierają jej coś co było tylko dla mnie. Czego nawet mnie nie chciała oddać.
Zrobiłem krok w stronę drzwi piekieł, drzwi za którymi jest ona, moja przeszłość i do niedawna przyszłość.
Nie mogę jej uratować.
Jestem potworem.
Drzwi otworzyły się, a śmierciożercy wyszli z Mariką na ręką. Już martwą Mariką. Rzucili jej ciało na ziemię, jakby była niczym, po prostu najgorszym ścierwem, jakie kiedykolwiek się narodziło. Pierwszy raz od bardzo dawna zapragnąłem płakać. Patrzyłem na jej poranione ciało, na krew, która zaschnęła na białej skórze dziewczyny. Ubranie było całkiem zniszczone, a spomiędzy jej nóg spływał  jeszcze szkarłatny strumień. Oczy nadal otwarte nie wyrażały niczego... Może przerażenie, może gniew, może wstręt. Wszystko. Nie chciałem na nią patrzeć, a jednocześnie nie mogłem oderwać wzroku od martwej dziewczyny, która poświęciła mi się bezgranicznie, która kochała mnie, która w ostatnich chwilach życia modliła się o swojego kata - o mnie. Drugi raz w życiu czułem, jak moja dusza rozrywa się na pół, jak znowu staje się tylko czymś w rodzaju świadomości. Stałem się niczym. To nie jest ból, który możemy porównać do bólu cierpienia fizycznego. To o wiele gorsze, potworniejsze. Ale ja nie mam prawa się żalić. To moja kara, moja pokuta.
Wybacz, że Lily była ważniejsza.
Wybacz.
Przepraszam.
- Panie nie wytrzymała... Suka umarła zanim dobrze zaczęliśmy.
- Co za szkoda - śmiech szatana...


31 października
 Położyłem delikatnie granatową różę na jej grobie, jak ona niegdyś zrobiła to na pochówku swojej rywalki. Minął rok od jej śmierci, a ja nadal widzę jej uśmiech kiedy się budzę. Każdego dnia mam nadzieję, że stanie w progu mojego gabinetu ze słowami "Ej, Sev poróbmy coś". Każdego dnia mam nadzieję, że znajdę ją w bibliotece, że przyjdzie na lekcję, marudząc, iż nie zdążyła sprawdzić każdego testu. Każdej nocy śni mi się jej krzyk. Każdej nocy widzę dwa martwe ciała.
Lily.
Mariko.
Wybaczcie mi.

15 komentarzy:

  1. Czytałam ją. Kilka razy. I za każdym razem moje serce rozrywało. Brakuje mi tego typu miniaturek - znaczy, nie potrafię znaleźć takich. Smutnych, depresyjnych może nawet? Nie wiem.
    Cieszę się, że pokazujesz w ten sposób Severusa. Zgadzam się z tym, że jest człowiekiem i nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy srają się o to, że nie jest... dupkiem, chamem, robotem, jak ładnie to ujęłaś.
    Jest człowiekiem, który pozwolił sobie na uczucia, o raz za dużo. Może o dwa? Wycierpiał zbyt wiele, a dalej się trzymał. Jakoś. Egzystował. Pływał, ostatkami sił, w oceanie nędznej, samotnej egzystencji.
    Końcówka? Popłakałam się. A jeszcze słucham takiej muzyki teraz. Znowu. O matko, końcówka jest perfekcyjna. Nawet na błędy nie zwracałam uwagi. Tylko ja, Severus, jego ból i jego "Wybaczcie mi" i dołująca muzyka.

    Brawo.

    Kckc
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna miniaturka *.* Zdołowała mnie treścią, ale ilość wylanej krwi poprawiła mi humor ^_^
    Już prawie 3:00, ale cooo tam xD Komentujmy xD
    Pozdrowionka i weny życzę na rozdział ;*
    ~Sally

    OdpowiedzUsuń
  3. Potrafię wykrztuśić z siebie tylko słowo "cudowne".
    Chociaż to i tak za skromne określenie.
    Określenie Severusa, po prostu powaliło mnie na kolana.
    Prawie się popłakałam, kiedy Snape musiał tak krzywdzić Marikę.
    Pozdrawiam i życzę weny :)
    Jestem pod wrażeniem, oby tak dalej ツ
    / Nessa \

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bosz, Ness płacze...
      Świat schodzi na psy
      ~ Rue

      Usuń
  4. Czytałam to już. Kiedyś. Prawie się popłakałam. Matko, oby tak dalej :3 to jest za.je.bi.ste po prostu *o* tak trzymaj :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Cholera, już drugi raz tego ranka (tak, dla mnie ranka) zaczynam klnac. Na poczatku u Sonii, teraz u ciebie. Poranki nie powinny obfitowac w tyle emocji...
    Miniaturowe dosadna, pokazująca wiele i mass rację, czasem uczucia się wyłączają, trudno czuć coś w strasznych momentach. A Severus... Ten wam dzień roku, odległość kilkunastu lat, dwie martwe ukochane. Chyba nikt nie spodziewał wie takiego finału, po wsruszajacej scenie na cmentarzu. Severus i Marika na grobie Lily. Q potem akcja tak szybko się rozwija. Śmierciozercy, Czarny Pan i zmuszanie Znaleźć do torturowania ukochanej... Jednak chyba najgorsze było jak ja zabrali. Brak mi na to słów, przepraszam.
    No i koncowka. Kolejny grób, który teraz będzie odwiedzał co roku. Jednak sądzę, że nie ma co prosić o wybaczenie, uzyskał je przecież już dawno od obu kobiet.
    Severus to postać dramatyczna, każdy jego wybór jest zły, ciągnie za sobą nieodwracalne skutki. Jak dla mnie kanon zachowany jak najbardziej.
    Mam ferie, wiec po raz kolejny zaczynam nadrabiać. Ja poczatku twoje miniaturki, potem opowiadanie. Tym razem zdążę, obiecuje!
    Pozdrawiam,
    Croy
    Niger-stories.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj. Nie czytałam nigdy Seviki, ale to jest naprawdę... Wstrząsające. Niesamowite. Piękne. Nieziemskie. Wzbudza tyle emocji, że łzy wydają się być jedynym rozwiązaniem, jedyną ucieczką.
    Doskonale ukazałaś rozdarcie między tym, co trzeba, a tym, co serce każe robić.
    Jestem pod olbrzymim wrażeniem i pozdrawiam,
    Julita G./Jenny/Sensi

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie publikowałaś tego gdzieś wcześniej? Bo jestem prawie pewna,że gdzieś już to czytałam xD
    Och, ryczę jak po "Wiernej" i nie mogę się ogarnąć. Taka piękna miniaturka... Kiedyś napisałam miniaturkę Dramiobe trochę podobną do tej, więc na początku mi się skojarzyło.
    Jak ja kocham wyciskacze łez! <3
    Kurde. Czeku Severus postawił na Lily? Ona nie żyła musiał się z tym w końcu pogodzić. ( Jily forever <3!). Marika żyła i to właśnie o nią powinien walczyć. Chociaż w pewnym sensie potrafię go zrozumieć. Kochał Lily i nie chciał o niej zapomnieć. Kochał ją do końca. To takie... piękne. Snape wcale nie jest niekanoniczny. Każdy ma uczucia, on po prostu potrafił je dobrze maskować.
    Zryłaś mi psychikę. Nie zasnę dzisiaj. Wpadłam na pomysł na miniaturkę o Sevice... Chyba napiszę xD
    Przepraszam, że komenatrz taki krótki, ale pisany z telefonu. Ugh, nienawidzę pisać komentarzy z tele, ale skoro czytam to komentuję
    Pozdrawiam ciepło, czekam na dalszą częś Snape-lolanowy i nowy rozdział.
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *Dramione
      **Snape- lokaj
      ***część
      ogólnie sorry za błędy, ale jak wspominałam wcześniej piszę z telefonu xD

      Usuń
  8. Łał, to jedyne co mogłam powiedzieć po przeczytaniu. Zgadzam się z którąś z przedmówczyń, że brakuje takich emocjonalnie nacechowanych miniaturek, a co dopiero calych rozdziałów...
    Deprymujące jest to że w każdym opowiadaniu (w tym wypadku miniaturce) Severus jest przedstawiony jako swego rodzaju męczennik, które swoje życie poświęca myślom o stracie Lilly (i w tym wypadku jeszcze Marik)i, wyżywając się poprzez tworzenie eliksirów, bądź karanie uczniów.
    Nom. To tyle xd, pozdrawiam i weny życzę ~ Rue

    OdpowiedzUsuń
  9. Boże, kocham cię! (Znaczy jestem ateistką :P ) Ale kocham cię, Mari!

    OdpowiedzUsuń
  10. "Z uśmiechem na ustach"-i w tym momencie zobaczyłam twój śliczny uśmiech z filmiku z FB ; - ; ta miniaturka jest cudowna, nie wyłapałam żadnych błędów i... WOW po prostu WOW, uwielbiam takie depresyjne klimaty w opowiadaniach, po prostu coś cudownego. Kocham twoje opowiadania i rysunki :*
    Weny moja droga!
    Zocha i jej Smoki

    OdpowiedzUsuń
  11. Mówią, że pierwsze wrażenie jest najważniejsze. Tak samo jak 5 sekund. A może to była pierwsza piętnastka? Nie wiem. Nie jestem dobra w liczbach. Przyznam się szczerze, że nie jestem Potterhead (tak się nazywacie?) i zawsze wszystko co było związane z Harrym Potterem nudziło mnie. Ale dziewczyno... to jest ZAJEBISTE! Nie wiem dlaczego narzekasz na brak uczuć (?). Ja, jako anty-Potterhead przeczytałam to z zapartym tchem więc mi tu nie pierdziel! I chyba właśnie to sprawiło, że mam ochotę przeczytać pozostałe notki - mam nadzieję, że też są takie depresyjne momenty, po których siedzisz z otwartą buzią i jedyne co z niej wychodzi to "Yyy... wow". Pozdrawiam i lecę nadrabiać resztę. Btw. Nie wiem czy czytasz moją "Kołysankę", ale dodałam 49 część. http://your-very-own-lullaby.blogspot.com
    PS. Śliczny design!

    OdpowiedzUsuń
  12. Idę ryczeć... Mogę prosić o Avadę? Jak mogłam... Proszę o Crucio... Nie czytałam.... Sectumsempra na mnie... To smutne... Rzut mym ciałem o ścianę...
    Uroczyście przysięgam, że od teraz będę systematycznie czytać...
    Moje zapewnienia na nic...
    Avada Kedavra.
    Wybacz...

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, wstrząsające po prostu brak słów... Mimo to mogę z czystym sumieniem powiedzieć: "Super, to było świetne!" Chwyta za serce, naprawdę!

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa