poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział I

Wstawiam pierwszy rozdział mojego ff. Nie jest jakiś bardzo specjalny... Pisałam go jakiś czas temu, nie robiłam wtedy opisów, bo się bałam (nie pytajcie) sama nie wiem czego. Moja beta powiedziała, żebym nie dopisywała nic, także tego nie zrobię. Późniejsze rozdziały będą lepsze (?). Mam taką nadzieję... Miłego czytania, kochani.



     
Minęło pięć lat od momentu, gdy trzymająca w dziobie niedużą kopertę, brązowa sowa wleciała do kuchni Mariki. Ten niewielki kawałek pergaminu ofiarował czarownicy dużo szczęścia, dał nadzieję na życie jak z bajki. List był z Hogwartu, najlepszej szkoły Magii i Czarodziejstwa. Gdy była małą dziewczynką, przytrafiało jej się wiele niezwykłych rzeczy. W jej domu normalność stanowiły nadnaturalne wydarzenia. Latające kubki, znikające przedmioty (jeśli ich nie lubiła), kolorowe włosy wedle ochoty i inne zagadkowe zajścia zdarzały się codziennie. Teraz w końcu miały jakieś wytłumaczenie.
Szczęście jednak skończyło się już w tydzień po dostaniu listu. Nie stawiła się pierwszego września na peronie dziewięć i trzy czwarte. Nie pojechała „Hogwart Ekspresem” do miejsca jak ze snów. Marzenia Mariki, by być kimś więcej niż tylko zwykłym człowiekiem, zrujnowała choroba. Choć starano się ją wyleczyć, to żaden lekarz nie wiedział, co dolegało czarownicy. Każdego dnia stawała się słabsza, a choroba wyniszczała jej organizm. Nie wiedziała, dlaczego Minister Magii wysyłał do dziewczynki medyków z najróżniejszych krajów, jednak bez względu na to, co robili, ich starania okazywały się daremne. Nikt nie mógł nic zrobić. Korneliusz Knot zdecydował, że będzie miała zorganizowane indywidualne lekcje.
Każdego dnia zjawiali się u Mariki niezadowoleni pracownicy Ministerstwa Magii. Umierała, a Knot się nad nią zlitował i zapewnił edukację. Zawsze uważała to za zabawne. Pogodziła się z tym, że gdy szła spać, mogłam już się nie obudzić. Cieszyło ją, to co miała.
Teraz wszystko się zmieniło. Nie wiadomo jak i dlaczego. Choroba zniknęła tak, jak się pojawiła, a Marika mogłam żyć dalej. Jednak co to za życie, jeśli brakowało przyjaciół? Gdy zachorowała, utraciła ze wszystkimi kontakt. Z domu właściwie nie opuszczała. Jedynie dwa razy na tydzień nauczyciele teleportowali się z czarownicą do Ministerstwa Magii na praktyczne lekcje. Przygotowała się na śmierć, ale życie dało jej jeszcze jedną szansę. Nie zamierzała jej zmarnować.
***
Obudziło mnie słońce zwiastujące początek kolejnego nudnego dnia. Podniosłam się, usiadłam na skraju łóżka, przeciągnęłam i ziewnęłam. Zerknęłam na zegarek, który stał na półce koło mojego posłania. Wskazywał dopiero siódmą, jednak nie mogłam dłużej spać, nawet jeśli były wakacje. Przyzwyczaiłam się do tego, że nauczyciele zjawiali się z niezadowolonymi minami punkt ósma, a ja musiałam być już przygotowana na lekcje. Miałam szczęście, bo nie naprawdę lubiłam się uczyć i do tego nie należałam do tych bardzo głupich. Pracownicy Ministerstwa Magii przerażali, nawet gdy zawsze znałam odpowiedź na ich pytanie. A co by było, gdybym nie przykładała się do lekcji? Zastosowaliby kary cielesne?
Zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Nie było jakieś wyjątkowe. Zwykły pokój. Zielone ściany, zielona pościel, zielone wszystko, co mogło mieć taki kolor. Stojące pod oknem biurko z leżącymi na nim książkami, mugolskie gazetami i kilka numerów „Proroka Codziennego” oraz inne mniej lub bardziej wartościowe rzeczy. Sztaluga z zaczętym obrazem, którego już prawdopodobnie nie dokończę. Pod ścianą naprzeciwko łóżka leżało około tuzina płócien, które były już zamalowane i gotowe, by je powiesić. Trzy półki z książkami stanowiły moje lekarstwo na brak weny do rysowania czy nawet do życia. Kochałam mugolską literaturę, w tej dziedzinie czarodzieje nie mieli żadnych szans. Z Goethem czy Mickiewiczem nikt nie mógł się równać. Sypialnia wyglądała tak samo od pięciu lat, przybywało tylko książek i płócien.
Założyłam szlafrok i poszłam do łazienki. Prysznic z samego rana był dla mnie niczym zbawienie. Niezbędny, jeśli dzień miał się udać. Spływająca po moim ciele, ciepła woda spłukiwała ze mnie wszystkie złe wspomnienia. Była jak najlepsze lekarstwo. Spędziłam pół godziny, stojąc pod nią i wgapiając się w mokrą ścianę. W końcu zrobiłam się głodna i z jękiem zawodu wyszłam, wycierając włosy. Stanęłam naprzeciwko lustra.
Blada cera, złoto-piwne oczy, kruczoczarne włosy i moje ukochane zielone końcówki. Ach, tak. Jeszcze blizna... Czerwona, cienka szrama przecinająca mój policzek. Czy ją lubiłam? Nigdy nie byłam pewna. Wyglądało to dość estetycznie, nie szpeciło mojej twarzy aż tak bardzo. Ubrałam się i z wilgotnymi włosami zeszłam na śniadanie.
Byłam sama w domu. Rodzice w pracy, a rodzeństwa nie posiadałam i wcale nie byłam niezadowolona z tego powodu. Lubiłam samotność, jedynie brakowało mi przyjaciółki od serca. Zrobiłam sobie kilka tostów i usiadłam na kanapie, włączając telewizor. Jak zwykle nie leciało nic ciekawego. Same powtórki lub bezsensowne i głupie programy, na które straciłabym tylko kilka minut swojego cennego życia. Wyłączyłam go i lekko zdenerwowana rzuciłam pilota na drugi koniec kanapy. Siedziałam chwilę w ciszy bez zajęcia.
W końcu podeszłam do okna, wpatrując się w błękitne niebo. Czekałam już kilka dni na list od obecnego dyrektora Hogwartu — Albusa Dumbledore'a. Zwróciłam się do niego o pomoc w nadrobieniu tych pięciu lat daleko od świata magii. Ministerstwo Magii może i mnie uczyło, ale nie było już tak chętne, by zabrać na sławną Aleję Pokątną. Miałam nadzieję, że on mi pomoże. „Prorok” zawsze opisywał go jako nie tylko najpotężniejszego, ale też najbardziej uprzejmego i uczynnego czarodzieja na świecie. Jednak z dnia na dzień traciłam nadzieję. W końcu miał na głowie wiele ważniejszych spraw. Rzuciłam się z powrotem na kanapę, rozmyślając, co zrobię, gdy jednak żaden list z odpowiedzią do mnie nie dotrze.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Nikogo się nie spodziewałam, szczególnie o tej porze. Poszłam otworzyć drzwi, a gdy to już zrobiłam — zamurowało mnie. W progu stał nie kto inny, ale Albus Dumbledore. Znałam go tylko ze zdjęć, ale na pewno to był on. Nie dało się go z nikim pomylić. Był to wysoki, chudy mężczyzna, a jego imponująca, srebrna broda sięgała mu aż do pasa. Miał na sobie granatowy płaszcz aż do ziemi. Patrzył na mnie, zza okularów-połówek, niebieskimi oczami pełnymi łagodności i radości.
Mężczyzna uśmiechnął się do mnie przyjemnie. Nadal zszokowana odwzajemniłam gest.
Dzień dobry, Mariko — przywitał się. — Ładny mamy dzisiaj dzień, prawda? Myślałem, że osoby w twoim wieku lubią długo spać... A chciałem ci zrobić taką niespodziankę — powiedział z lekkim zawodem w głosie. — Mogę wejść?
O... Oczywiście.
Zrobiłam mu miejsce, by mógł wejść do środka.
Nie będę kłamać, profesorze, że nie jestem zaskoczona pana wizytą. Spodziewałam się co najwyżej listu z odpowiedzią. Nie musiał się pan fatygować osobiście.
Dla mnie to przyjemność tu być. — Wyjął z kieszeni mały woreczek. — dropsa?
Nie, dziękuję — odmówiłam uprzejmie. — Proszę, proszę usiąść.
Staruszek usiadł na jednym z foteli, a ja naprzeciwko niego. Ręce zaczęły mi się pocić i nie wiedziałam, jak się mam zachować... Największy czarodziej tych czasów znalazł się w moim domu! Miałam ochotę się uszczypnąć, by sprawdzić, czy to nie sen.
Mężczyzna rozglądał się chwile po pomieszczeniu, aż w końcu przemówił:
Ładne mieszkanie, ale do rzeczy. Poprosiłaś mnie w liście o pomoc, bym pokazał ci świat czarodziejów i stwierdziłem, że nie ma innego sposobu niż przyjęcie cię do Hogwartu.
Spojrzałam na niego tak, jakbym nie usłyszała tego, co powiedział.
Ja wiem, że to jest dla ciebie przerażająca myśl i chyba pierwszy raz się zdarzy, że uczeń dołączy do nas dopiero na szóstym roku, ale pomyśl — gdzie indziej dowiesz się tak dużo o świecie czarodziejów, jak nie w najpopularniejszej szkole magii i czarodziejstwa?
Ale jakby miało to wyglądać? Przecież inni uczniowie z mojego rocznika w tamtym roku napisali SUMy. Co powiedzą na to nauczyciele? Co Minister?
Chciałam iść do Hogwartu, bardzo chciałam, ale wydawało się to takie nierealne...
Ach, no tak. Może zrobiłem to za wcześnie, bo nie poznałem twojego zdania na ten temat, ale z Korneliuszem już wszystko załatwiłem. Nauczyciele nie mają nic przeciwko, a SUMy napiszesz tak samo, jak inni. Test przebiegnie podobnie jak w Hogwarcie, tyle że zdasz go w Ministerstwie. Tam, gdzie miałaś lekcje praktyczne ze swoimi dotychczasowymi nauczycielami. I jak? Chcesz, choć na dwa lata zostać uczniem Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie?
Uśmiechnęłam się szeroko, a w środku krzyczałam ze szczęścia.
Oczywiście, że tak! Porozmawiam dzisiaj tylko z rodzicami, ale myślę, że nie będą mieć nic przeciwko. Z jakich przedmiotów będę pisać?
Zaczęłam sobie przypominać, czy z jakiegoś przedmiotu mam zaległości.
Z siedmiu podstawowych, czyli eliksirów, obrony przed czarną magią, astronomii, historii magii, transmutacji, zaklęć i zielarstwa. Widziałem twoje oceny i myślę, że świetnie sobie poradzisz. — Wstał i kontynuował: — Jutro zjawię się tu z jednym nauczycielem z Hogwartu. Ustalimy dni testów.
A po co teraz nauczyciel?
Przechyliłam lekko głowę w geście zapytania, po czym sama wstałam.
To będzie twój opiekun. Ja w podobieństwie do uczniów czy nauczycieli, nie mam wakacji, więc nie będę mógł ci towarzyszyć w czasie każdej podróży do Ministerstwa. Zadaniem jego będzie teleportowanie cię na testy, a później — jeśli zdasz pozytywnie, a wiem, że tak będzie — razem z nim wybierzesz się na Pokątna po wszystkie potrzebne rzeczy. Po twoim przybyciu do Hogwartu oprowadzi cię po zamku.
Rozumiem — odpowiedziałam, po czym się uśmiechnęłam. Za dużo... Moje policzki już bolały. — Mam nadzieję, że mnie polubi — powiedziałam, choć tak naprawdę nie było to takie ważne... Przyzwyczaiłam się do wrednych skurwysynów. Dumbledore wpatrywał się we mnie przez chwilę w ciszy.
Miejmy nadzieję. Twoje nazwisko... Skąd się wzięło?
Nie wiedziałam jak na to odpowiedzieć... Takie pytanie było trochę bez sensu.
A skąd się wzięło pańskie? — zaśmiałam się niepewnie. — Mama zmieniła nazwisko po tym, jak mój biologiczny ojciec nas zostawił. Nie chciała przyjąć „Roth” po swoim obecnym mężu, nie chce się w ten sposób związać... Zawsze mogłoby znów coś pójść nie tak. Dlaczego pan pyta?
Przykro mi z powodu twojego ojca.
Czy naprawdę było mu przykro? Nie widziałam żadnego odcienia smutku czy czegokolwiek podobnego w jego oczach. Tylko te iskry... Poza tym zignorował moje pytanie. Nieważne.
Stare dzieje — odpowiedziałam obojętnie.
Dobrze, że się tym nie przejmujesz. Będę już znikał i to dosłownie — powiedział do mnie i puścił mi oczko. — Jutro zjawię się tutaj o jedenastej. Do widzenia!
Uśmiechnął się jeszcze raz i zniknął z cichym trzaskiem.
Do widzenia — mruknęłam do siebie, a po chwili wybuchłam śmiechem radości.
Moje policzki cierpiały od nadmiaru śmiechu.

44 komentarze:

  1. Świetny, po prostu mnie zatkało...
    Tak mnie historia wciągnęła, że nie mg się doczekać kolejnego rozdziału <3
    Podejrzewam, że opiekun to nie kto inny, jak Severus Snape xpp
    "Za dużo uśmiechu" już kiedyś tak miałam, a koleżanka jeszcze mnie rozśmieszała ;_;
    No cóż, z powodu zmęczenia nie napiszę nic więcej, ale na następny raz się poprawię ;P
    Pozdrawiam <3
    ~Rose Lily Evans

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Snape, ale już w (bardzo) dalszych rozdziałach będzie wyjaśnienie dlaczego akurat on także... Wszystko ma swój powód ^^
      Oj ja tak mam często, a później rozmasowuje policzki ;;
      Dziękuję i także pozdrawiam <3

      Usuń
  2. PS, zapraszam do mnie ;3
    www.this-is-a-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojejku, pierwszy rozdział! *-*
    Super wyszło, naprawdę świetnie :D
    Teraz tylko zostało czekać na drugi ^_^
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Drugi będzie za jakiś tydzień.
      Także pozdrawiam <3

      Usuń
  4. Ciekawe, ciekawe...co ja chrzaniem....genialne ^^ Pozdrawiam i weny życzę ;)
    ~Saru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo dziękuję i też życzę sobie weny :D

      Usuń
  5. To jest takie...brak mi słów...niesamowito wspaniało epicko zachwycające *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie trzeba mi tak słodzić i dziękuję <3

      Usuń
  6. No tak... Bardzo ładnie piszesz i masz śliczny styl, ale zauważyłam kilka powtórzeń np.
    Mogę wejść?

    - O...oczywiście. - Zrobiłam mu miejsce by mógł wejść do środka.
    To by było na tyle ode mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego nawet nie czytam, bo już miałem taką okazję xD Przeczytałem pierwsze zdanie i wydaję mi się, że poprawiłaś błędy! Więc szacun. Tak czytam tego twojego bloga i nabieram chęci na założenie własnego xD Ale ja jestem niestały w uczuciach i pewnie nic by z tego nie wyszło... Co do rozdziału. Kiedy przeczytałem to pierwszy raz, nie mogłem się doczekać dalszej części. Pisząc ten komentarz dalej mnie korci, więc nie przedłużając powiem tylko tyle. Wcześniej o tym nie wspominałem, ale masz wspaniały styl pisania! Trzeba go tylko wyćwiczyć i będziesz pisać jak nasza kochana Rowling. Twoje opowiadania czyta się fajnie, a oto chodzi. Nie o ilość błędów, czy przecinków, lecz oto. czy ludzie będą z chęcią czytali twoje wypociny xD A tobie się to udaje! Pozdrawiam

    Chrześniak, który leci czytać kolejny rozdział :* M. Riddle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja beta, sprawdzam najpierw ja, później ona. Miniaturek mi nikt nie sprawdzał.
      Załóż bloga... Co ci szkodzi?
      Nie chce pisać jak Rowling, bo ona dobrze pisze, ale prosto. Gdyby nie wspaniała, magiczna fabuła HP to pewnie by się nie wybiła... Jednak to tylko moje zdanie. Jej styl jej miły i przyjemny...
      Jakoś na razie idzie, dziękuję.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. świetny blog:) podoba mi się! zapraszam również na swój: http://horyzontalnie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem zdziwiona początkiem. Naprawdę mnie tym zaskoczyłaś. Marika marzy o świecie czarodziej i wcale jej się nie dziwię. Musi być ciężko stracić coś, zanim się to tak naprawdę miało.
    Lecę dalej
    Croy
    P.S. Wiem, ze czytam na raty, więc przepraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam pisać niczego banalnego szczególnie kiedy wpadałam na bloga gdzie ktoś połączył się z Severusem a miał 11 lat.... A on 31. To jest dopiero pedofilia ;;

      P.S. Nic nie szkodzi ^^

      Usuń
    2. No 11 a 31 to przesada, choć to ta sama różnica co 18 i 38, a takie czytuję. A ty wymyśliłaś świetny początek :)
      Croy

      Usuń
    3. Niby tak, jednak 11 to jeszcze dzieciak -wiek mojej siostry. 18 - mój wiek. Na przykładzie jest różnica. Dziękuję C:
      Marika

      Usuń
    4. No, różnica jest. Masz 18 lat? Czyli wyrazy współczucia dla ciebie, mnie i innych z rocznika '96 przez wzgląd na nową maturę ;)

      Usuń
    5. Merlinie... Nie przypominaj mi o niej. Już wiem, że jej nie zdam...

      Usuń
    6. Miałam takie ambitne plany na wakacje, wiesz, żeby np. przeczytać lektury z 3 klasy... zamiast tego czytać ff. Nie może być tak źle, jedyne czego się obawiam to ustny polski i angielski. No i może trochę rozszerzeń, bo mają duży wpływ na uczelnie, ale damy radę! Poprosimy Hermionę/Severusa o korepetycje ;)
      Croy

      Usuń
    7. Ja tak samo. Miałam powtórzyć historie i angielski i co? I nic... JA wszystko robię tylko nie to co powinnam ;; Boję się wszystkiego i jestem przygotowana na to, że nie zdam. Trudno.
      Tylko nie tą szlamę >< Nienawidzę jej.
      Marika

      Usuń
    8. Ty bierzesz Severusa, ja Hermionę :P
      Zdajesz historię? Współczuję. Pewnie do tego polski rozszerzony? Ja na rozszerzenie biorę matematykę, informatykę i fizykę, czyli umysł ścisły.Choć może jeszcze ten polski...

      Usuń
    9. Mi pasuje i to bardzo.
      Uwielbiam historię, kocham ją ^^ Znaczy pewnie i tak zawalę, ale jednak. Polskiego nie piszę rozszerzonego, nie dam rady. Ścisłe przedmioty... kiedyś byłam w nich dobra. Powodzenia życzę z nimi.

      Usuń
  10. No, to jedziemy z tym koksem :*
    Kochana, jak na pierwszy fick, to idzie ci naprawdę dobrze. Zawsze twierdziłam i pewnie to się nie zmieni, że nie podobają mi się ficki, gdzie główny bohater jest postacią wymyśloną przez autora (bądź samym autorem… Mariko xD), bo uważałam, że to takie… ciężkie do ogarnięcia, no i jak dla mnie w fanfiction chodzi o to, by przedstawić swoja historię na podstawie historii Rowling, czyli w oparciu o już istniejących bohaterów. Chcesz wymyślać własna postać? Napisz własna powieść. Takie było moje i zdanie i nadal takie jest, co nie zmienia faktu, że twoje opowiadanie jest inne. A mówię to, bo, jak widać, wyjątek potwierdza zasadę.
    Rzadko zdarzało mi się trafić na tak dobry fick, jakim twój zapewne będzie, bo to już widać, a wierz mi, że czytam dużo ficków. Głównie Sevmione, ale mniejsza z tym, wiem, że cię serce boli xD W każdym razie – podoba mi się postać Mariki. Nie wiemy o niej jeszcze wszystkiego i pewnie poznamy jej inne strony charakteru niż ta tutaj, ale… Ale to dobrze. Cieszę się, bo pewnie zawsze nas czymś zaskoczysz i wymyślisz coś, czego spodziewać się nie będziemy! :)
    Cóż. To by było na tyle. Rozpisałam się, nie ma co xD
    Pozdrawiam i życzę weny,
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We własnej książce tez będę... Jestem, zbyt ciekawa by nie opisać siebie -skromność. Dlaczego wsadziłam siebie do ff? Chyba każdy chciał dostać list z Hogwartu i przeżywać przygody... Najbardziej chciałabym być we wszystkich książkach o przygodach małego Pottera... Także mam do opisania 8 lat... Trudna robota, ale warto :D
      Sevmione - i serce już chce popełnić samobójstwo.
      Och mam dużo ciekawych rzeczy i wiem, że jedna cię zadowoli na sto procent, ale trochę minie zanim do tego dojdę ^^
      Dziękuje <3
      Pozdrawiam,
      Marika

      Usuń
  11. Tristesse nadrabia zaległości w komentowaniu.
    Rozdział bardzo ciekawy, choć zauważyłam sporo błędów. Podoba mi sie postac Mariki, ciekawa dziewczyna. Zastanawiam sie skad ta blizna na policzku... No nic, zobaczymy.
    Pozdrawiam!
    Tristesse

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazało błędy to nie moja robota ni bety. Blogger lubi robić żarty... Dosłownie. Dzisiaj miałam tego przykład ><
      Ciesze się, ze Marrie wydaje się być ciekawa, a blizna... To już dalsza historia ^^

      Pozdrawiam,
      Marika.

      Usuń
    2. Uh, jesteś taka jak ja dla moich czytelników xD Nic więcej nie powiesz tylko napiszesz, że to inna historia i, że dowiem się później, haha xD Pjona!
      Ejjj miśku, wyłącz weryfikacje obrazkową, plz :<

      Usuń
    3. Chyba każdy taki jest :D
      To ja mam włączone coś takiego? ;;

      Usuń
  12. Zajebisty rozdział <3
    Kobieto ! Masz wielki talent do pisania ! :D
    Póki co muszę iść do Kościoła, więc kolejny przeczytam, ja wrócę ^^

    P.S. Dodaję bloga do obserwowanych *.* Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3
      Ano nie wiem czy mam ;; Staram się po prostu pisać dobrze.
      Kościół to zło. Jestem chrześcijanką, ale Kościół na ziemi to sekta - radze o tym poczytać xD

      P.S. Dziękuję <3 !

      Usuń
  13. Szczerze to mnie bolą policzki. Szczerzyłam się jak głupia, gdy czytałam rozdział. :D
    Nigdy nie lubiłam opowiadań z własnymi postaciami, ale one-shoty oraz zajebiste rysunki potrafią zachęcić. :)
    Czytam dalej.
    Pozdrawiam, Braknes.

    OdpowiedzUsuń
  14. No dobra... miałaś rację! Dobrze zrobiłam, że przeczytałam ten rozdział! :D Masz bardzo fajny styl pisania, a to już połowa sukcesu! :D W dodatku świetny, nie naciągany, pomysł na historię! <3 Lecę dalej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. aaaaaaaaaaaaaaa uwielbiam Cię Marika!

    OdpowiedzUsuń
  16. " Latające kubki, znikające przedmioty, których nie lubiła, kolorowe włosy gdy tylko miała na to ochotę i inne zagadkowe zdarzenia były normalnością w jej domu." - przecinek przed gdy.
    " Choć starano się ją wyleczyć to żaden lekarz nie wiedział co jej jest." - przecinek przed to i przed co.
    " Jednak bez względu na to co robili i tak to nic nie dawało." - przecinek przed co.
    " Z wszystkimi straciła kontakt gdy zachorowała." - przecinek przed gdy.
    " Podniosłam się, siadłam na skraju łóżka przeciągając się i ziewając." - siadłam? Mozna siadac, ale jako czas. niedokonany, wiec usiadłam albo zasiadłam bedzie właściwsze.
    " Choć były wakacje to nie mogłam dłużej spać." - przecinek przed to.
    " W końcu zrobiłam się głodna i z jękiem zawodu wyszłam wycierając się." -przecinek przed wycierając.
    " Wyglądało to dość estetycznie, nie szpeciło mojej twarzy, aż tak bardzo..., więc nie było źle." - przed aż zbedny przecinek i ten po wielokropku tez. Po wielokropku nie moze byc przecinka. Na Merlina.
    " Powtórki filmów, lub bezsensowne i głupie programy na które straciłabym tylko kilka minut swojego cennego życia." - przed lub zbedny przecinek, no.i brakuje go po programy.
    " Siedząc chwilę w ciszy bez zajęcia w końcu podeszłam do okna wpatrując się w błękitne niebo." - przecinek po zajecia i po okna.
    " -Dzień dobry Mariko - przywitał się. Ładny mamy dziś dzień prawda? Myślałem, że osoby w twoim wieku lubią długo spać. A chciałem ci zrobić taką niespodziankę - powiedział z lekkim zawodem w głosie. - Mogę wejść?" - po dobry przecinek, a przed ładny myślnik.
    " Ręce zaczęły mi się pocić i nie wiedziałam jak się mam zachować... no ludzie największy czarodziej tych czasów w moim domu." - przecinek po wiedzialam.
    " Mężczyzna rozglądał się chwile po pomieszczeniu, w którym się znajdował, aż w końcu się odezwał." - zbedny przecinek po znajdowal.
    " -Ładne mieszkanie, ale do rzeczy. Poprosiłaś mnie w liście o pomoc bym pokazał ci świat czarodziejów i stwierdzam, że nie ma innego sposobu, niż przyjęcie Cię do Hogwartu -Spojrzałam na niego jakbym nie usłyszała tego, co powiedział." - cię z malej, nie ma potrzeby z duzej, bo w dialogach nie musimy stosowac reguły obowiazujacych w listach jak zwrot grzecznosciowy do adresata.
    " -Ale jakby miało to wyglądać? Przecież inni pisali SUMY w tamtym roku. Co nauczyciele na to? Co na to Minister? -Chciałam iść do Hogwartu, bardzo, ale to się wydawało takie nierealne...." - SUM-y. I wielokropek to trzy kropki, nie cztery.
    " -Z siedmiu podstawowych. Eliksirów, OPCM, Astronomii, Historii Magii, Transmutacji, Zaklęć i Zielarstwa." - *mowi glosem aka Umbrige* nie chce mi sie wierzyc, ze powiedzial OPCM...

    Okej. Teraz o samym tekscie.
    Rozdzial powinien byc bardziej rozwiniety pod kilkoma aspektami. Chorpba wziela sie od tak, nic o niej nie wiemy i juz sio! Zero objaw, zadnych utrudnien, a rzekomo umierala... moglas troche wzgogacic to troche o jakies opisy, co jej dolegalo, jak sie objawialo, jak utrudnialo. No coz, moze rzucisz nam kiedys jakies retrospekcje z jej choroby.
    Jako, ze jest to postac OC to potrzeba troche wiecej tego podloza.
    Ach, nie moge sie doczelac tych wypraw na testy i wizycie na Pokatnej.
    Lece dalej.
    Pozdrawiam,
    Acrimonia

    + jeszcze kilka slow. Jako, ze to twoj pierwszy blog to jestem pod wrazeniem, serio. Moj pierwszy to byla katastrofa. Nastolatki, superlove, gwalty... godne pozalowania. ;-;

    OdpowiedzUsuń
  17. Twój blog w porównaniu do wielu innych, które wcześniej czytałam, reprezentuje się naprawdę dobrze! Wybija się spośród innych i pomysłem, jak i stylem (widać, że nie jesteś 13stką bez talentu).
    Co prawda jest trochę błędów, jednak jedyną rzeczą, którą naprawdę polecam ci poprawić, są akapity. Już na samym początku uderza czytelnika ilość tekstu linijka pod linijką, w których, na serio, można się pogubić. Potem, w rozmowie z dyrektorem, było już znacznie lepiej, ale to dzięki dialogom. Tak naprawdę, po włączeniu tego rozdziału, o mały włos nie wyłączyłam tego bloga (a byłoby naprawdę szkoda), a to wszystko wina właśnie takiego zagęszczenia tekstu, które może odstraszać (m. in. mnie - w końcu każdy ocenia co innego, ja szczególnie czytelność - nie lubię męczyć oczów).
    Mam nadzieję, że nie ominiesz mojego komentarza i wysłuchasz tej porady! Czytelność tekstu może ci pomóc w nabyciu wielu nowych czytelników, a dobre robienie akapitów jest, w sumie, jedną z rzeczy koniecznych w dobrym pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i ciesze się, że nie jest kolejnym z blogów, które lepiej omijać :D
      Pisze od pół roku... ;;
      Akapity robię, ale to chyba wina szablonu... Nie chce mnie "słuchać", że się tak wyrażę. Literki w IV rozdziale są tragiczne, a nic nie mogę zmienić ;; Muszę znaleźć najprawdopodobniej nowy szablon...
      Dziękuję za opinię i radę! :D
      Pozdrawiam.
      Marika Snape

      Usuń
  18. Rozdział świetny. I Ty dobrze o tym wiesz. Nawet jeśli nie chcesz przyjąć tego do wiadomości.
    M.

    OdpowiedzUsuń
  19. Już jakiś czas zbierałam się do przeczytania Twojego bloga. I oto czytam.
    Jeśli chodzi o opowiadania to mam trochę doświadczenia i widzę błędy. Nie, że się chwalę i zgrywam najmądrzejszą xD
    Chyba zawsze najbardziej gryzą mnie przecinki stawiane w nieodpowiednich miejscach. Kilka takich u ciebie znalazłam i miałam ochotę je zjeść.
    Musisz zadbać o to, by to nie była jedna wielka kupa. Trzeba dbać o akapity i nie pisać wszystkiego w jednej linijce, bo tworzy się ogromny harmider.
    Nie mam takich samych odczuć jak osoby wyżej. Mnie twoja opowieść nie porwała, ale wiąże się to z ilością książek które przeczytałam. Zbyt wiele wymagam od takich skrytych twórców xD
    Widać, że drzemie w tobie jakaś siła pisarza. Wiele osób pisze ff, ale wychodzi im to M A S A K R Y C Z N I E, ty jednak umiesz to wszystko jakoś skleić i pogodzić.
    Czytam dalej c:
    _____________

    elstella-x.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. musze przyznac ze intrygujacy poczatek...hmmm ta zbierznosc nazwisk..cos czuje ze nie jest przypadkowa...
    i bardzo w porzadku rozdzial. sa opisy i to nie za dlugie, nie za krotkie;)
    www.czarnekrolestwo.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Postanowiłam ponadrabiać trochę Twoje opowiadanie, ale nie wiem, jak szybko zrównam się z najnowszym odcinkiem, bo niedługo będę mieć na studiach egzaminy i trzeba się będzie uczyć, ale jakoś powoli będę zmierzać do końca.
    Nie chcę Ci mówić, gdzie masz błąd, gdzie literówkę, a gdzie za mało przecinków, bo masz betę, a ona doskonale poprawi rozdziały sama. xD
    Podoba mi się to, że uwzględniasz odczucia bohaterów. Że nie są to suche fakty - poszła tu, zrobiła tu, umyła się, zjadła, itp., ale uwzględniasz też to, o czym myślą i co czują bohaterowie, co jest bardzo istotne i nieco (albo tylko nieco) trudniejsze, kiedy pisze się w trzeciej osobie. Jeśli piszesz w pierwszej, samo ciśnie Ci się na "usta", żeby napisać jakieś przemyślenie.
    O, a akapit dalej masz już w pierwszej osobie. Lubię takie mieszanki, choć wiem, że nie są zbyt mile widziane na różnych ocenialniach. Nie każdy Czytelnik także lubi przeplatanie pierwszej osoby trzecią, ale to już kwestia gustów i guścików.
    Kurcze, a byłam przekonana, że Snape jako pierwszy przyjdzie dzisiaj do dziewczyny, więc jestem zaskoczona. XD
    Nie powinnaś jednak używać skrótów typu OPCM, bo to nie jest plan ramowy, a konkretne opowiadanie. Nie jest to jakiś straszny błąd, ale w opowiadaniach na wysokim poziomie nie ma tego typu bzdurek, ponieważ nie wygląda to estetycznie, więc unikaj takich skrótów, ok? :) Podobnie z "Cię, Tobie", itp. Opowiadanie to nie list, więc nie pisze się tych słów z wielkiej litery. Ale ogólnie nie jest najgorzej, musisz jeszcze popracować nad ogarnięciem tego wszystkiego, ale fajnie to wszystko opisujesz.

    OdpowiedzUsuń
  22. Hej; )
    Pojawia się na tym blogu juz chyba po raz trzeci i na pewno nie ostatni raz. Ostatnio stwierdziłam, że muszę poczytać twoją Sevike, bo uwielbiam czytać opowiadania z pairingiem OC#kanon oraz jest polecana i teraz powiem jeszcze mój własny powód to to, że twoje opowiadanie jest bardzo ciekawe, oryginalne i co najważniejsze wkładasz tam samą siebie, przez co staje się ono bardzo realne.
    Ogólnie rozdział mi się nawet spodobał wiadomo, że jest to wprowadzenie do opowiadania, wiec nie oczekuje tu jakiejś wielkiej akcji, bo od czegoś trzeba zacząć tak żeby czytelnik zrozumiał o co chodzi w opowiadaniu.
    No to może przejdę do samych bohaterów. Jeżeli dobrze zrozumiałam Marika to tak naprawdę ty ze swoimi cechami charakteru. Zaciekawiła mnie w sumie jej tajemnicza choroba może kiedyś to jakoś wyjaśnisz. Sama Marika jest ogólnie fajna. Widać, że niejest płaską, idealną postacią co mi się bardzo podoba. Ciekawie przedstawiła Dumbledora. Taki miły staruszek uwielbiają cy dropsy ( no w książce w sumie też taki jest). Oprócz tego to dosyć ciekawa akcji. Nie wiem czy dobrze myślę, ale mam takie przeczucie, że tym nauczycielem, który przeteleporuje się z Mariką będzie Snape.
    No to chyba na tyle. Cieplutko pozdrawiam.
    ~The princess of the moon

    OdpowiedzUsuń
  23. Dostałem grzyba. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń

Layout by Alessa