piątek, 25 lipca 2014

9 stycznia — początek.

 Witam. Blog w pełni poświęcony Severusowi oraz Marice, mojej OC. Zanim przejdziecie do ff, które wcale nie jest głupim romansem (mam nadzieję, że sami się o tym przekonacie) wstawiam wam moją pierwszą miniaturkę pisaną w nocy, pod wpływem emocji. Severus tutaj odbiega od kanonu, choć zawsze powtarzam, że nie jest to postać zaprogramowana na brak uczuć; nie jest robotem. Snape jest człowiekiem, który także czuje, myśli, błądzi etc.
  Jest to poprawiona (jedynie stylistycznie, językowo) wersja, więc komentarze dotyczą wcześniejszej wersji. Postanowiłam ją zmienić, bo wstyd było mieć coś takiego na blogu (pierwsze rozdziały też nie są zbyt wspaniałe...). I tak uważam, że przez prawie pół roku pisania nic się prawie nie zmieniło (pisze w sumie około roku).
 Przepraszam za taki pogmatwany wstęp oraz błędy każdego rodzaju w tej notce jak i w kolejnych.
Mam nadzieję, że się spodoba. ^^


                                                                      

Severusie, pośpiesz się — szepnęła, ciągnąc mnie za sobą.
Z pewnością nie będę biegł, niech sobie to wybije z głowy. Ta cała sytuacja była niedorzeczna, wręcz absurdalna. Pierwszy raz od dłuższego czasu miałem okazję się wyspać. Sprawy Hogwartu pochłaniały mnie, zabierały tak bardzo cenny wolny czas, nawet sen. Jednak kretynka nie potrafiła tego uszanować. W środku nocy wcisnęła się do moich komnat, oczywiście budząc mnie przy tym. Jak mogłem być tak głupi i podać jej hasło do moich kwater? Jak mogłem być takim idiotą, by pozwolić jej na taką arogancję oraz nieposłuszeństwo? Zaczynałem żałować... Ba! Żałowałem, kiedy zaledwie pomyślałem o tak niedorzecznym przedsięwzięciu, jednak moja głupota przejęła nade mną kontrolę, co ostatnio zbyt często się zdarzało. Mógłbym zmienić hasło, ale... Właśnie, to przeklęte ale. Tyle za i przeciw. Zbyt wiele, by teraz o tym decydować.
Już od kilku godzin słońce było ukryte za horyzontem, ustępując tym samym miejsca mrocznej oraz kuszącej ciemności nocy. Odziany w zaledwie czarną koszulę i spodnie tego samego koloru, zostałem ciągnięty przez dziewczynę. Chłód kamiennych ścian zamku, przenikał przez cienki materiał ubrań powodując, iż moje ciało przechodziły dreszcze. Nie miałem pojęcia dokąd zmierzam i raczej nie chciałem na tamtą chwilę się dowiedzieć.
Marika była wielce uradowana faktem, że nie specjalnie jej się opierałem. Byłem zbyt zmęczony, by kłócić się z tą idiotką, która i tak nie dałaby mi spokoju. Zresztą... Nie oszukujmy się — byłem ciekawy co takiego przygotowała w Wielkiej Sali, bo właśnie pod wejściem do niej się znaleźliśmy.
Musimy być cicho, nawet jeśli Filch został przekupiony — szepnęła, uśmiechając się szeroko. Co to za głupi wyraz twarzy?
Puść mnie w końcu i powiedz ty głupi Gryfonie w jaki niby sposób namówiłaś Filcha, by ci nie przeszkadzał? — syknąłem, próbując się wyrwać.
Ciekawiło mnie jakie relacje łączyły tą durną dziewczynę oraz woźnego szkoły. Oczywiście Marika musiała mieć na niego jakiś haczyk. Ten stary idiota nigdy, by nie pozwolił spacerować uczniowi w nocy po szkole, a Snape mogła. Jej przywileje przekroczyły granicę dla przeciętnego ucznia, Filch nie mógł jej ruszyć. Nie będę wspominał, że szlabany z nim wyglądały niczym popołudniowe herbatki. Najgorsze było to, że nie chciała mi nic zdradzić.
Severusie, kiedyś ci to zdradzę, ale nie teraz. To moja tajemnica — zaśmiała się, po czym potrząsnęła głową jakby przypomniała sobie, gdzie się znajdowaliśmy. — Miałeś być cicho.
Spiorunowałem ją wzrokiem. Sama zachowuje się głośno, a to mnie upomina. Bezczelna dziewucha, gdybym mógł teraz wrócić do kwater...
Nie patrz tak na mnie, profesorze — wyraźnie zaakcentowała ostatnie słowo. — Severusie, przygotowałam dla ciebie niespodziankę. Wiem, że już dawno jest po twoich urodzinach, ale nie mogłam się powstrzymać, by nie dać ci czegoś od siebie. Nie obchodzi mnie, że nie przyjmujesz prezentów, ten będzie wyjątkiem...
Spojrzałem na nią zszokowany, nawet niech nie myśli, że cokolwiek od niej wezmę. Nienawidziłem swoich urodzin, wszystkich tych obchodów... Było to nad wyraz głupie. Cała ta sytuacja była alogiczna.
Idę stąd, nie mam zamiaru brać w tym udziału. To z pewnością jakieś twój żart, Istoto. Dobran...
Przestań... — przerwała mi. Jej głos był wręcz błagalny, zależało jej. — Dyrektor wie... Coś wie. Nie mówiłam mu wszystkiego, ale zgodził się bym zajęła Wielką Salę na tą noc. Co raczej było oczywiste, nikt z niej przecież nie korzysta o tej porze. Inni nauczyciele nie mają o niczym pojęcia, więc nie zawracaj sobie tym głowy.
Zacznę od tego, że nigdy więcej masz mi nie przerywać, Snape. Nie zapominaj z kim rozmawiasz. A drugą sprawą jest... Czy to jakieś przyjęcie, czy Merlin wie co innego? Naprawdę nie mam ochoty na takie “rozrywki”. — wyrwałem się w końcu, krzyżując ręce na piersi.
Za kogo ty mnie masz? Przecież doskonale wiem, że bankiety, bale, towarzystwo to nie twoja domena. Nazwałabym to tête-à-tête — jej wyćwiczony francuski akcent, aż bolał. Był wręcz idealny. — Jeśli wiesz o co mi chodzi.
Zaczęłaś się uczyć tego wspaniałego języka, bo..? Umieram z ciekawości. Prześladujesz mnie po angielsku, chcesz też zatruwać moje życie francuskim, który jak dobrze wiesz uwielbiam?
Ja za to uwielbiam jak się bulwersujesz — zaśmiała się na moje oburzenie. Bezczelna. — Uczę się go z dwóch powodów. Nie, nie powiem ci jakich. A teraz zamknij oczy.
Spojrzałem na nią jak na wariatkę, którą oczywiście była. Chyba nie sądziła, że to zrobię... A jednak! Jej spojrzenie mówiło jedno: oczekuje tego ode mnie. Prychnąłem, odwracając wzrok.
Severusie, proszę.
Proszę z jej ust, potrafi zdziałać cuda. Już po chwili, ponownie złapała mnie za rękę, wchodząc do Wielkiej Sali, by zatrzymać się kolejny raz. Puściła moją dłoń, odchodząc ode mnie. Zabrakło przez chwile jej ciepła oraz tej ekscytacji, która emanowała od Istoty. Głos dziewczyny rozszedł się po sali, w postaci znajomych mi inkantacji zaklęcia wyciszającego oraz kilku zabezpieczających.
Zanim otworzysz oczy to złożę ci życzenia — odezwała się, zbliżając się do mnie. — Ach, tak... Zapomniałam, że nie potrafię tego robić, więc pozwól, że słowa zastąpię czynami.
Poczułem jak składa jeden, delikatny pocałunek na moim policzku. Pełen uczuć, wyznań. Złapałem ją za nadgarstki, otwierając oczy. Nie patrzyła na mnie, a w ziemię, mrużąc przy tym brwi. Jakby analizowała swoje zachowanie sprzed chwili. Prychnąłem, kiedy dostrzegłem jej prawie niewidoczne rumieńce. Podniosła wzrok na mnie, przekręcając głowę w geście zapytania. Merlinie, co za kretynka.
Puściłem ją, rozglądając się po sali. W pierwszej chwili nie zauważyłem większych zmian. Stoły były cofnięte pod ściany, by zrobić miejsce ciemno zielonemu futonowi japońskiemu. Świece, lilie... Mój wzrok, pełen pogardy spoczął na niej. To wszystko było przesiąknięte słodyczą, robiło się od tego niedobrze. A kwiaty były zdecydowaną przesadą, nie mogłem na nie patrzeć. Istota za to mogła i obdarowała je takim spojrzeniem, jak ja ją w tamtej chwili. W końcu odezwałem się:
Po to mnie tu ciągnęłaś? Tracisz mój czas na coś co mogłaś zrobić w każdej chwili i w każdym miejscu? — Uśmiechnęła się z zażenowaniem, przeczesując włosy. Nie miała odwagi by spojrzeć na mnie.
Oczywiście, a teraz spójrz w górę.
Przewróciłem oczami, po czym zrobiłem co mi poleciła. Zaniemówiłem, co rzadko się zdarzało. Niebo, zazwyczaj czarne, pokryte kilkoma gwiazdami, w tamtej chwili było inne, doskonale piękne. Finezyjne, magiczne, wspaniałe i żywe. Granatowo — czarne tle wiły się mozaikowe galaktyki, które były, po prostu błyszczącymi wirami ciał niebieskich. Chabrowe, rubinowe oraz złote gwiazdy zdobiły ciemne niebo, swoim nadzwyczajnym lśnieniem. Najdziwniejsze było to, iż blask planet, gwiazd, galaktyk nie roznosił się w Wielkiej Sali. Dopiero teraz spostrzegłem niewielkie świetliki — czy Merlin wie co — które krążyły, po pomieszczeniu, układając się w różnorakie kształty. Wybucha jednej z planet, przyciągnął mój wzrok, oślepiając mnie na chwilę. Lazur, bursztyn oraz szmaragd zawładnęły na niedługą chwilę niebem.
Czułem się jakby galaktyka otaczała mnie z każdej strony, jakbym stał się częścią tego pięknego a jednocześnie brutalnego, chłodnego wszechświata.
Potarłem kark, który dawał znać, o granicach swojej wytrzymałości.
Właśnie dlatego przygotowałam to wszystko — wskazała dłonią na futon — abyśmy... abyś nie musiał męczyć się ciągłym patrzeniem w górę. Świece są dla klimatu, lilie, bo je lubisz. Gdybyś usnął, zasiedział się to nie masz się czym przejmować, żaden uczeń nie padnie na zawał wchodząc do Wielkiej Sali na śniadanie. O szóstej zostaniesz przeniesiony, wraz z tym wszystkim, do Pokoju Życzeń, a sama będzie wyglądać tak jak zawsze. Coś jak w Kopciuszku...
Nie, tam eliksiry były za słabe, dlatego przed północą wszystko przybrało swój pierwotny wygląd.
Eliksiry? Może jeszcze zaklęcia transmutacyjne? — prychnęła.
A nie? Jaką wersję czytałaś, drogie dziecko? — Zmrużyła oczy, kiedy wypowiedziałem ostatnie słowo.
Mugolską. Jest też wersja dla czarodziei?
ż za zdziwienie, niedoinformowana Istoto. To bajka ze świata magii, która przeciekła do mugoli. Oni nie są, aż tak kreatywni.
Wielka szkoda, że Mickiewicz teraz nie może powstać z martwych.
Zamilcz — syknąłem, na co ta uśmiechnęła się triumfująco.
Nigdy. Wracając do tematu głównego — zastanawiała się, gdzie skończyła, po czym kontynuowała: — Nie mogłam tego zrobić u ciebie. Sklepienie tutaj jest zaczarowane, więc łatwiej było mi zaprojektować wygląd dzisiejszego nieba. W twoich kwaterach musiałabym zacząć wszystko od podstaw, a nie wiem czy nawet jest taka możliwość... I czy w ogóle bym umiała. Nie było by też niespodzianki, a to przecież najważniejsze w takich prezentach. Skoro wszystko wyjaśniłam, to idę.
Zaczęła kierować się w stronę drzwi. Chyba sobie żartuje.
Nie ma mowy, Snape. Zostajesz ze mną. Sądzisz, że dam się wciągnąć w twoje gierki? Skąd mam wiedzieć, że rano rzeczywiście wszystko znajdzie się w Pokoju Życzeń? Wracaj tu, Istoto. Z pewnością chcesz się zabawić ze swoimi koleżkami z Gryffindoru, kosztem swojego starego profesora.
Och, tak. Przejrzałeś mnie, Severusie. Przecież ja z nimi utrzymuje takie świetne kontakty. Wcale nie przesiaduje u ciebie całymi dniami — przewróciła oczami, wyglądała na rozbawioną tym wszystkim. — Tak przy okazji... Dla mnie to i lepiej.
Złapała mnie za rękę, ciągnąc na futon. Dziękowałem Merlinowi, za tak wielką cierpliwość. Miałem taką ochotę rzucić na nią pierwszą, lepsza klątwę.
Leżeliśmy obok siebie, co było dość niekomfortowe. Starałem się, na nowo pogrążyć w tym niesamowitym widoku, w innym świecie, który był na wyciągnięcie ręki. Zerknąłem na dziewczynę, widocznie nie zainteresowaną niebem. Jej uwaga skupiała się na mnie.
Wcale nie jesteś stary. Tylko trzynaście lat nas dzieli.
— Tylko? Istoto, lubisz starszych?
— Tylko.
Nie odpowiedziała na moje pytanie, zamiast tego zbliżyła się do mnie. Uśmiechała się lekko, ja jedynie potrafiłem piorunować ją wzrokiem. Nie wiedziałem co o tym myśleć, może też nie chciałem. To było zbyt absurdalne, bym mógł wyciągnąć z tej sytuacji jakieś logiczne wnioski. Wróciłem pamięcią do tego delikatnego pocałunku, który spowodował jedynie szok. Kto normalny dotyka mnie i jeszcze całuje? Z pewnością Istota całkiem zdurniała wśród tych imbecylów z Gryffindoru. Jestem jej nauczycielem, nie mogę pozwolić na... Co ja pieprzę? Nasze relacje już dawno przekroczyły granicę schematu nauczyciel — uczeń.
Z łaski swojej zajmij się ciekawym oraz piękniejszym widokiem ode mnie. Jeśli nadal nie wiesz o co mi chodzi, to spójrz w górę. Irytujesz mnie, Snape.
Jeszcze przez chwilę wpatrywała się we mnie a ja z bólem musiałem przyznać, że jej oczy mógłby by teraz konkurować z jedną z gwiazd nad nami. Oczy jej były w tamtej chwili bardziej złote, niż piwne.
Mogłabym się sprzeczać, ale jestem na to zbyt zmęczona — odrzekła, prawie szeptem.
Chwyciła mnie za dłoń, już któryś raz tej nocy. Czułem jej delikatne ruchy kciuka, które gładziła moją dłoń. I powinienem się wyrwać, jednak... Byłem zbyt zmęczony by to zrobić. Chciałem w to wierzyć.
Zamieniliśmy się rolami. Dziewczyna wpatrywała się w sklepienie Wielkiej Sali, a ja niestety w nią i za nic nie mogłem odwrócić wzroku. Jej powieki stały się cięższe, ewidentnie chciało jej się spać. Uśmiechnęła się lekko, znowu objęła mnie spojrzeniem.
Usypiasz, Snape. — Cóż za błyskotliwe spostrzeżenie.
Chciałbyś, co nie? Jutro, to znaczy dzisiaj jest sobota, więc mogę sobie pozwolić na nieprzespaną noc. Tak przy okazji, to nie koniec prezentu. Patrz.
Podniosła się, uniosła dłonie, po czym zamknęła oczy. Już po krótkiej chwili, która była przesiąknięta ciszą, szkarłatno — złoty ogień buchnął przed nami. W pierwszej chwili chciałem sięgnąć po różdżkę, jednak zrozumiałem, że to cześć przedstawienia.
Piekielne Narzędzie, niczym żywe stworzenie przypominające węża, okrążyło Wielką Salę niejednokrotnie, by w końcu zbliżyć się do nas. Poczułem ciepło, języki ognia, które gładziły moją skórę, aczkolwiek nie raniły jej. Wyciągnąłem dłoń w stronę żywiołu, ale ten cofnął się pod sklepienie sali, jak spłoszony zwierz.
Na tle wielobarwnego kosmosu, ogień rozczepił się, by z mniejsze płomienie mogły przybrać kształt kobiet w sukniach balowych. Niektóre z nich zaczęły rozmawiać ze sobą, inne kręciły się okół własnej osi, a jedna z nich płakała. Chciałem zapytać się Istoty dlaczego, ale w tamtym momencie pojawił się kolejny z żywiołów.
Krystalicznie czysta woda, przeinaczyła się w, imponujących rozmiarów, kruka. Ptak szybował nad głowami ognistych istot, by w końcu opaść na niewidzialny parkiet. Źródło Życia, po rozczepieniu ewoluowało w dostojnych mężczyzn.
Eleganccy arystokraci zapraszali damy do tańca. W chwili kiedy rozpoczęli swój bal, muzyka pojawiła się. Skrzypce... Nie miałem pojęcia skąd pochodził ten boski dźwięk, ale chciałem, aby trwał wiecznie. Dźwięk instrumentu towarzyszył temu dziwnemu, a jednocześnie tak oczywistemu zjawisku. Kiedy zakochani tańczyli, woda gasiła ogień. Kochankowie wypalali się nawzajem, zanikali, a uśmiech i miłość z ich twarzy nie znikała. Wyglądali na szczęśliwych, jakby cieszyli się, że w taki sposób mogą odejść.
Muzyka była coraz głośniejsza, na parkiecie została tylko jedna para. Mężczyzna nachylił się, by scałować łzę z policzka kobiety, która wcześniej płakała. Gdy jego usta dotknęły jej ognistej skóry, w pomieszczeniu rozbłysło tak silne światło, iż musiałem zamknąć oczy. Krople wody opadły na nas, jednak spaliły się, jak gdyby byśmy byli sami stworzeni z ognia. Tęcza pojawiła się na chwilę, by zaraz zniknąć tym samym powodując cisze. Dźwięk skrzypiec zamilkł.
Mój wzrok końcu spoczął na dziewczynie, która nadal miała zamknięte oczy. Zachwiała się, łapiąc się za głowę. Kretynka! Ile razy jej powtarzałem, by nie używała tej magii dla swojego kaprysu. Jakby nie docierało do niej, że nie jest w stanie tego wszystkiego opanować.
Zajęła miejsce obok mnie, oddychając ciężko.
Dziękuje — tylko tyle potrafiłem powiedzieć. Jej uśmiech się pogłębił.
Cieszę się, że ci się podobało Severusie. Nie miałam jak tego przećwiczyć, więc doceń moją ciężką pracę.
Prychnąłem, po czym warknąłem, kiedy położyła głowę na moim torsie.
Mogę? — ten niewinny głos... Tak świetnie udaje.

Snape, zdajesz sobie sprawę, że przeginasz. Mam o tobie coraz gorsze zdanie, Istoto.
Czyli mogę. Cudownie.
Nie zrobiłem nic, jakbym naprawdę dał jej pozwolenie na takie zachowanie. Może to skutek tego co widziałem przed chwilą? Jestem pewien, że nigdy tego nie zapomnę. W całym moim ciemnym oraz mrocznym życiu, takie chwile są światłem, które nie pozwalają stać się mojej duszy w pełni czarnej.
Zanim się spostrzegłem, dziewczyna była już zbyt blisko moich ust, bym mógł się cofnąć, czy ją odepchnąć. Wmawiałem to sobie, chciałem w to wierzyć. Pocałowała mnie niepewnie, delikatnie, niewinnie. Bolało mnie, że taki gest może wywołać tak wiele uczyć i pragnień w jednej chwili. Wściekłość, nienawiść, pożądanie, uwielbienie, radość i żal. Czułem wstręt, a jednocześnie pragnąłem jej dotyku.
Wzmocniła pieszczotę, czekając na moją reakcję. Odpowiedziałem jej silnym, namiętnym pocałunkiem, przeklinając się. Byłem w tamtej chwili człowiekiem pozbawionym wartości oraz zasad; człowiekiem, który potrafi przekraczać jedynie granice. I pomimo tego, że mój umysł krzyczał bym przestał, to chciałem, żeby to trwało. Ktoś mnie chciał. Mnie śmierciożercę. Ktoś niewinny, młody, z przyszłością chciał mnie bezinteresownie. I kiedy byłem już nad nią, opamiętałem się. Nie mogłem jej tego zrobić, nie mogłem też tego sobie zrobić.
Odsunąłem się od niej gwałtownie, przeklinając pod nosem. Nienawidziłem się w tamtej chwili bardziej niż zwykle. Poddałem się znowu emocją, które dążyły tylko do mojej zguby. Istota nie wiedziała co się dzieje. W pół jawie, pół śnie, spojrzała na mnie przepraszająco, a jednocześnie dawała znaki, że chce bym kontynuował. Najgorsze, że chciałem tego. Jak można być takim idiotą?!
Severusie, proszę...
O co ty mnie do cholery prosisz, Snape?! Czy ty potrafisz zapanować nad swoją gryfońską głupotą?! — wrzasnąłem, na co się skuliła.
Miałem ochotę wyżyć się na niej za swój idiotyzm. Nie powinienem był w ogóle dzisiaj wychodzić ze swoich komnat. Prawdopodobnie wtedy nigdy bym nie zobaczył strachu w jej oczach, wywołanego przeze mnie. Nigdy nie odczuwała lęku, nawet w chwilach kiedy groziłem jej śmiercią oraz torturami. A nie chciałem tego, nie chciałem, by ona się mnie bała. Jeśli ta znajomość szła donikąd chciałem, aby trwała. Istota prowadziła szmaragd do mojego życia, którego sobie nie życzyłem a pomógł mi. Nie obchodziło mnie to, że wszystko zostało zainicjowane przez Albusa, że to tylko manipulacja. Czy nie mogę sobie pozwolić na chwilę zapomnienia, skoro Potter jest bezpieczny?
Powinnam teraz iść i dać nam zapomnieć, ale tego nie zrobię. Powinnam przeprosić, ale tego też nie uczynię — nie czuje się winna. Severusie, nie broń się.
Lilie zamieniły się w granatowe róże, jej róże. Przyciągnęła mnie do siebie, prosząc tym pocałunkiem, abym jej nie powstrzymywał. Chciała coś ukazać przez ten czyn, jednak jak nie chciałem wiedzieć co. Bałem się, że później trudniej będzie mi się opierać, że stanie się to częścią mnie.
Wsunęła dłoń w moje włosy, na co cicho westchnąłem w jej usta. Zapomniałem, iż jest moją uczennicą, kimś mało ważnym. Wyrzuciłem z myśli ten cholerny brak logiki, tą niedorzeczność i absurd. Całowała mnie, dotykała z taka miłością, aż skóra zaczęła mnie palić, to było takie inne — nieznane.
Po chwili starałem się od niej całkiem odsunąć, ale nie potrafiłem. Delikatne muśniecie ustami jej ust, obojczyka, szyi. Czułem jej podniecenie, ekscytację, radość. Nie kochałem jej, nie potrafiłem też wykorzystać. W końcu się odsunąłem.
Idź spać, Istoto.
Uśmiechnęła się smutno, przekręcając się na bok. Położyłem się obok, starając się nie myśleć i nie czuć. Starałem się nie wykonać żadnego ruchy, jednak już po chwili objąłem ją od tyłu, dając tym samym nadzieję.
Nie powinno tak być. Ona nie powinna mnie kochać, ja nie powinienem dawać jej powodów do utwierdzania się w tej miłości. Nie powinno nas tu być, nie powinnyśmy żyć w takiej rzeczywistości. To wszystko przyniesie nam więcej szkód niż pożytku. Zbyt wiele cierpienia, by można było je pokonać.
Przypomniałem sobie o tym głupim oraz sentymentalnym życzeniu sprzed kilku miesięcy. Chce być szczęśliwym — to było moje życzenie. Może tym wszystkim miała być ona? Marika.
Jeśli tak to, czy mogłem sobie pozwolić na obejmowanie jej? Na słuchanie jej, coraz wolniejszego, oddechu? Czy mogłem czuć jej magię i miłość? I w końcu, czy sam mogłem się zakochać? W tej durnej, bezczelnej, zidiociałej dziewczynie? Zawsze uchodziłem za człowieka, któremu uczucia zostały usunięte chirurgicznie, a nagle ona udowadnia mi, jak bardzo się myliłem.
I pozwolę sobie jeszcze dzisiaj na brak żelaznej maski, na odrobinę czułości. Tylko dzisiaj. Później i tak nie będzie miało to większego znaczenia, odrzucę ją jak wszystko inne co dobre.
Moje serce biło już nie tylko dla Lily.
Niestety.







42 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się sposób w jaki piszesz i ogólnie przyjemnie się czyta :)
    Pozdrawiam i czekam na więcej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaardzo dziękuję :3 To dla mnie motywuje do pisania ^^

      Usuń
  2. Hej! :D
    Juz ci kiedys mówiłam, co o tym myślę, nie? ;)
    Masz bogate słownictwo, mimo iż troszkę błędów jest, ale poza tym jest w porządku. :)
    To było... piękne ♥ Jak na jeden z twoich pierwszych one-shot'ów naprawdę... podziwiam :D
    Buziaki, życzę weny,
    always

    Taaak, to ja. Basia, fanatyczka Sevmione xD
    Mam dwa blogi, jeden o Sevmione, a drugi z miniaturkami. Jeśli kiedyś napiszę Sevikę, to możesz wpaść :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od fanki Sevmione usłyszeć coś takiego to jak wygrać na loterii :D Pierwszy one-shot tak bardzo ;; Dziękuję za miłe słowa i może przeboleję i coś przeczytam twojego TT.TT boshe boli ;;

      Usuń
  3. No proszę, proszę, coś nowego..
    Szczerze Ci powiem Marika, że nie wiem co o tym myśleć. Przyzwyczajona jestem do Parringów postaci z jednej historii, a tu nagle to ;P
    Opowiadanie świetne, choć niestety przeszkadzało mi wiele błędów. Powtórzeń nie zauważyłam, albo może nie zwróciłam uwagi... W sumie bardziej skupiłam się na przekazie niż na samej budowie zdań xd
    Jesteś oryginalna i to mi się podoba ;)
    To tak jak wtedy, gdy po raz pierwszy przeczytałam Dramione <3 Potem nudne się to zrobiło, gdy czytała niby inne blogi, ale taka sama forma w każdym ;_;
    Wiem, jakie masz zdanie na jego temat, ale nic nie poradzę, po prostu to kocham ;3
    Wracając- łatwiej jest mi oceniać blogi, gdy postacie znam(obie) , a Ciebie akurat nie znam zbyt dobrze(tylko ze stronki "Hogwart" xd)
    Ale zapowiada się znakomicie, czuję jednak, że akcja szybko się rozgrywa, a rozdział czyta się krótko.
    Proponuję więc więcej szczegółów ;)
    I jeszcze coś- dałoby rozjaśnić kolor tekstu? Jakoś ciężko mi się czyta ;c
    Pozdrawiam serdecznie i życzę went ;33
    ~Rose Lily Evans

    PS: Zapraszam do mnie: www.this-is-a-world.blogspot.com
    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowość :D
      Błędy są, bo nikt mi tego nie sprawdzał, a mój program nie podkreśla błędów. Sama ich nie potrafię wychwycić...
      Dramione jakoś przeżyje, nie przeszkadza mi aż tak bardzo.
      To nie rozdział, to miniaturka ^^ Moje ff będzie trochę później, najpierw dodam trochę miniaturek dla smaku :D Snape Severus - grupowy Sev, z którym piszę RPG. Tchnęło mnie by niektóre wątki rozpisać i zamieszczać na blogu ^^
      Także pozdrawiam i dziękuję za komentarz <3

      Usuń
    2. Spk ;)
      Wrzucę Cię do obserwowanych by tylko kolejnej notki nie przegapić ;)
      I liczę na rewanż w postaci komentarza u mnie <3
      ~Rose Lily Evans

      Usuń
  4. Ojejku, tak długo czekałam na tego bloga :)
    I jest wspaniały!
    Błędy... cóż, jestem analfabetom i mi nie przeszkadzają, więc jak dla mnie wszystko w porządku xD
    Nie umiem pisać długich, ślicznych opinii, tylko kilka takich słów prosto z serca:
    Wspaniałe i czekam na więcej. Tak po prostu <3
    Kocham Sevike :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ważne, że napisałaś a dla mnie to dużo znaczy, szczególnie kiedy ci się podoba <3 To ty mnie najbardziej zmotywowałaś do tego bloga ^^

      Usuń
  5. Co mogę powiedziec o tym blogu:
    Łał! Nie spodziewałam się tak zarąbistego początku :D No cóż, było tam kilka błędów, ale poza tym super :) Czekam na dalsze rozdziały i zapraszam do Nas :*
    http://z-pamietnika-dwoch-idiotow.blogspot.com/
    Madeline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędy są chyba zawsze, szczególnie u mnie. Taki znak rozpoznawczy Marrie... ;;
      To nie rozdział a miniaturka :D
      Dziękuję za komentarz <3

      Usuń
  6. Tak fajnie sie czyta.
    Ja pragnę więcej.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bywałam już tutaj kilka razy, ale jakoś nie miałam czasu zabrać się za czytanie. I teraz jestem! Całość bardzo mi się podoba, chociaż zauważyłam kilka literówek (nic strasznego, po prostu lubię się czepiać), twoje opisy są zjawiskowe i przede wszystkim czuję w tym ciebie. Kreatywność, oryginalność i wyobraźnia bez granic - to twoje trzy najważniejsze cechy i tego się trzymaj, Marrie. Lecę do kolejnej <3
    Weny, Ginny ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. JA SIEE TAAAK NIEEE BAAAWIEEEE ;____; Napisalam taki piękny komentarz i mi się usunął ;c A więc od nowa...
    Na początku ciężko było mi się zabrać za czytanie tego One Shota, gdyz ostatnio czytam tylko i wyłącznie yaoi... ;)
    Piszesz bardzo ciekawie, opisy są nawet w pompeczkę. c:
    Zauwazylam kilka błędów, ale nie będe się ich czepiać, gdyż każdemu moze się zdażyć, nawet najlepszemu.
    Z czasem zaczniesz ich robić mniej (w kazdym razie ja tak mialam) ;)
    Zyskalas nowego, choć trochę wybrednego czytelnika ;)
    Pozdrawiam i życzę weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  9. Dialogi niekoniecznie, powinnaś pisać kto co mówi tuż obok wypowiedzi.
    "w paradowała" co
    Niekoniecznie umiesz stawiać przecinki.
    "Tak, wtedy bym uciekł." nie sądzę, Snape raczej wlepiłby jej szlaban. Tak, to dość logiczne rozwiązanie.
    "ty bezczelny gryfonie" *Gryfonko. Piszesz po polsku, w polskim można spokojnie odmienić do rodzaju.
    "Bóg wie co to" chrześcijaństwo w każdym uniwersum? Rly, czarodzieje powiedzieliby "Merlin wie, co to".
    "czułem jak jej magia" czułkami chyba. W kanonie tego nie ma.
    Wielokropek zawiera w sobie trzy kropki. Zawsze.
    "Niebo nie był takie jak zawsze, czyli czarne, a na nim kilka gwiazdek. Dzis było wyjątkowo piękne, magiczne" Srsly, niebo w Wielkiej Sali nie zawierało "kilku" gwiazdek, ale przypominało niebo na zewnątrz, czyli gwiazdek było całkiem sporo. I magiczne też było zawsze.
    "Sklepienie tutaj już jest zaczarowane, więc łatwiej mi było zaprojektować ten wygląd." to wyjątkowo ma sens.
    "swojego ,starego profesora" srsly, uważaj z tymi przecinkami, jakims niepotrzebnym kiedyś wydłubiesz komuś oko.
    "zraz uśnie jak nic" taka literówka? Naprawdę? Trochę szkoda.
    ". - Mogę...? - mruknęła. / -Ostatecznie...- ale i tak chciałem ja zrzucić" Serio? To czemu nawet nie próbuje tego zrobić?
    "Ktoś z własnej woli pocałował mnie, ktoś młody, ktoś kto mnie lubię, nie za pieniądze i z pasją." To zdanie jest złe. Z powodów psychologicznych i gramatycznych. Spróbuj je przemyśleć.
    "Nie ważne że nasza znajomość wyszła z inicjatywy Albusa, a później z cholernego szantażu." To jest przykład, w którym używasz za niskiego rejestru w narracji prowadzonej przez postać wykształconego, zdystansowanego Severusa, jakiego próbujesz zbudować. Nie, nie chodzi mi o "cholernego", to pasuje. Chodzi mi o "wyszła z inicjatywy". Ta postać tak nie mówi. "Tę znajomośc zainicjował Albus", jeśli już musiał.
    "Nie pozbędziesz się mnie Snape, w tej chwili jesteś mój, tylko mój" Trochę to psychofańskie. Tutaj mógłby uciec.
    Robisz strasznie dużo głupich błędów, których nie wyłapuje autokorekta. Jeśli sama ich nie widzisz, zatrudnij betę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wytknięcie takich błędów. Sama ich nie widzę plus nadal się uczę pisać. Kilka miesięcy nie zrobią ze mnie pisarza ^^ Co do literówek to mój program nie podkreśla błędów, nie mam możliwości ściągnięcia czegoś lepszego... A bete już mam. Powiedzmy...
      Przepraszam za głupie błędy stylistyczne jak i gramatyczne.
      "ty bezczelny gryfonie" - specjalnie nie odmieniłam.
      "czułem jak jej magia" - magię da się bardzo w łatwy sposób wyczuć...

      A co do ogółu... Napisałam na początku, że pisane pod wpływem emocji a Severus jest nie snape'owski, więc uwagi co do jego zachowania w tej miniaturce są zbędę... Inaczej, gdybym za to nie przepraszała ^^


      Usuń
  10. Witam kochaną chrzestną! :* Już od dawna miałem się zarać za twojego bloga, a akurat teraz mam odrobinkę czasu. Jeśli chodzi o ogólny zarys, to jest piękny, ale bardz rzuciło mi się w oczy zachowanie Snape'a. Wiem, że wcześniej o tym wspomniałaś, ale ja muszę się do czegoś doczepić ;3 Jakoś nie mogę sobie wyobrazić tego naszego Snape'a, co odejmuje punkty za choćby najmniejsze przewinienie, z Severusem, który zakochał się n w od 14 lat od siebie młodszej, Gryfonce. Ogólnie zawsze myślałem, że ciocia jest ze Slytherinu, ale cóż... Tutaj podkreślę jeszcze Gryfonce! Każdy Ślizgon woli unikać Gryfonów. Jeśli nawiążesz tu do Lilly, to Lilly on poznał przed przejściem przez Tiaręę Przydziału, a jak wiesz ich stosunki potem coraz bardziej się pogarszały. Ale pomijając to, fabuła jest piękna. Bardzo mi się podobała. Bardzo rzucały się w oczy błędy, ale ci ich tutaj nie zacytuję, bo mi się nie chce xD Z inerpunkcją w ogóle sobie nie radzisz. I jeszcze jedno, ale to już nie ty, lecz blog. Bardzo przeszkadzało mi, że ę, ż itp. były mniejsze od reszty liter. Może tylko u mnie to tak wygląda, ale wolę powiedzieć. To by było chyba na tyle. Dodam jeszcze, że stopniowo zaczniesz robić błędów mniej i radzić sobie z przecinkami. Kluczem jest ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć! Ja lecę czytać kolejnego one-shota i z góry przepraszam, że powiedziałem wszystkie błędy, który wypatrzyłem, ale ja jestem raczej z tych co lubią się do czegoś przyczepić. Lecę czytać kolejne.

    Twój ukochany chrześniak, Maciek Riddle (Do zobaczenia w kolejnych postach ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez obrazy, ale przecież napisałam, że Severus nie jest Severusem, więc nie czepiaj się tego. Gdybym to pominęła i nie przeprosiła za to to co innego. Plus gryfon to wyzwisko.

      Usuń
  11. No cóż, miało być szczerze to będzie. Uwielbiam postać Severusa i czytuję ficki z nim, ale zwykle w parze z Hermioną lub Lily, jeszcze nigdy z OC. Jak sama pisałaś, Severus nie jest do końca sobą, a ja uwielbiam ten jego trudny charakter ;)
    Bardzo za to podoba mi sie twój styl pisania. Bogate słownictwo, piękne opisy. Tylko kilka razy wychwyciłam literówki, ale to nie ważne.
    No i Marika. Gryfonka, uczennica Severusa, mam nadzieję, ze dalej lepiej ją poznam. Jednak cała ta sytuacja miniaturki pasowałaby mi bardziej, gdyby nie dzieliło ich 14 lat a na przykład 10. Wtedy Severus byłby młody (np. Ona ma 17, on 27) i jego zachowanie bardziej pasuje do młodego czarodzieja.
    Jak na razie jestem zainteresowana. Idę czytać dalej i poztać lepiej twoje postacie.
    Pozdrawiam, Croyance
    P.S. Zapomniałam ci napisać tego wcześniej, ale mój prolog na http://black-redstart.blogspot.com/ jest właśnie o Severusie (powiedzmy) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także lubię go jako drania. Tutaj jedyne co łączy Severusa, którego kocham z Severusem z miniaturki to imię. Ja nienawidzę sevmione oraz snily... Także... Jedyne moje ff trafię z nim.
      Cieszę się, że mimo tego miniaturka ci się podoba. Staram się pisać właśnie w sposób artystyczny.
      Jest taka różnica wieku, bo w realu wolę starszych. Taki fetysz... Ech wybacz, ale wiele przenoszę do ff. Moja bohaterka to ja, więc...
      Chętnie zajrzę do ciebie ^^
      Także pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      Usuń
    2. Ja też lubię starszych, ale tak do 10 lat. Sama wiem jak to jest przenosić coś do ff, zwykle u mnie to zachowanie, jakaś wypowiedź czy np. coś co lubią postacie typu kawa, kolor itp.

      Usuń
    3. A ja właśnie starszych starszych. To straszne, ale jednak... Ogólnie w świecie czarodziejów to nie powinno tez tak razić. Oni żyją o wiele dłużej, także takie 14 lat w świecie magii może być czytane jako 5 a nawet mniej :D
      Tak to wszystko tez przenoszę ^^

      Usuń
  12. Ciekawy pomysł! Chodź może wykonanie nie jest tak dobre, ogólnie sama fabuła jest całkiem niezła. ;)
    PS.Ktoś wcześniej czepiał się, że nieumiejętnie stawiasz przecinki. Ja zawsze po napisaniu przepuszczam tekst przez korektę na stronię www.przecinki.pl. Myślę, że jakoś Ci, to pomoże. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak... Za przeproszeniem spieprzyłam Severusa, ale przeprosiłam za niego :D dobrze, że chociaż fabuła dobra. To tylko miniaturka, więc za wiele nie wnosi ^^
      P.S. Bardzo dziękuję za informację ^^

      Usuń
  13. Wow! Pierwszy raz zainteresowało mnie opowiadanie dotyczące czegoś innego niż Dramione, a na dodatek o bohaterce nie-książkowej (czyli tobie =D).
    Polubiłam słodkiego Severusa. ;)
    Idę czytać dalej.
    Pozdrawiam, Braknes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo pokonujemy bariery? :D
      Oj tutaj Severus mi całkowicie nie wyszedł, ale podoba mi się fabuła, także ;;

      Również pozdrawiam,
      Marika Snape

      Usuń
  14. To jest świetne <3 :3
    Szkoda, że nie natrafiłam na twojego bloga ciut wcześniej ^^
    Muszę nadrobić zaległości ! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najbardziej nieudany tekst ever :D
      Nie ma za dużo także... :D

      Usuń
  15. Moim zdaniem to jest wspaniałe... Świetnie piszesz, bardzo ładny styl ^^ Snape jest moją ulubioną postacią, więc daję ci za to plus ode mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam Cię. Idę teraz czyta o cmentarzu <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Mówiłaś, że mam nie czytać miniaturek bo są straszne... brakowało mi Twojej twórczości i postanowiłam zaryzykować i... podobało mi się! Na prawdę! A mówi to osoba która nie jest fanką łączenia Severusa z uczennicami! Od teraz to chyba będę, ale ONLY SEVIKA! :D No to tyle... świetna miniaturka, na prawdę! ;*

    Pozdrawiam serdecznie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej serio one mi się nie podobają, ale cieszę się, że u ciebie jest inaczej! <3 Aww tak tylko sevika! :D Dziękuję bardzo ^^

      Również pozdrawiam! <3

      Usuń
  18. Ach, to takie wciągające, czytałam z zapartym tchem ;^; podoba mi się taka kreacja Snape'a, jest bardzo ciekawa, a ja jestem bardzo ciekawa co jest dalej, więc będę czytać ;D

    OdpowiedzUsuń
  19. Dopiero co znalazłam twojego bloga i nie żałuję. Jest świetny, naprawdę! Mam nadzieję że dalsze rozdziały będą równie wspaniałe :3
    + zapraszam również do mnie na blogi, dopiero co zaczęłam je pisać. Wątpię że ci dorównam, bo piszesz świetnie ! :3
    Pozdrawiam, Amelie :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Radziłaś żeby najpierw przeczytać całe fanfction, a potem dopiero te miniaturki. Obiecałam sobie, że tak zrobię, ale jest już tydzień bez Seviki i nie wytrzymałam.
    Kocham twój styl pisania, twoje pomysły, twoje opisy, dialogi. Nie jest to jedna wielka rozmowa, ale i nie jeden wielki, nużący, ciągnący się zbiór opisów. Jest trochę tego, trochę tego i właśnie tak powinno być zawsze!
    To takie urocze, ale Severus jest taką postacią... Nie wiem jak to opisać... Sztywną? Smutną? Ponurą? Po prostu nie potrafię sobie wyobrazić go całującego się i to w dodatku z taką młodą postacią jaką jest Marika. Jednak teraz, kiedy przeczytałam tą miniaturkę dzięki twojej pomocy przełamałam tą barierę. W mojej głowie powstał obraz wyluzowanego Snape'a, który żyje, jest młody (ile on ma tu lat? 33? to jeszcze młody xd ). Świetnie opisałaś wygląd Wielkiej Sali. Idealnie wyobraziłam sobie to co chciałaś przekazać. Nie mogłam się opanować, kiedy opisałaś ten pocałunek Mariki i Seva. Aż mnie dreszcz po plecach przeszedł. I czy ja dobrze widzę czy ty napisałaś, że Marika jest GRYFONKĄ? Czy w fanfiction też tak będzie? Powiedz, że nie, bo uświadomię sobie, że zniszczyłam sobie ten świetny moment, kiedy Tiara Przydziału rozmyśla nad domem do którego przydziela tą dziewczynę, a ja wstrzymuję oddech, po czym wybucham okrzykiem triumfu, kiedy słyszę: SLYTHERIN!
    Ale się rozpisałam… Jeszcze mi weny nie starczy na komentarze pod kolejnymi miniaturkami. Lecę czytać następne, bo umrę z ciekawości xd

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetnie piszesz, Czyta się szybko i z przyjemnością. Sevika jest bardzo ciekawym parringiem. Severus jest inny niż w serii, ale mimo to fantastyczny. Ale Marika jako Gryfonka? Nie potrafię sobie tego wyobrazić, zawsze, samoistnie Marika oznaczało dla mnie Ślizgonka. Urzekła mnie Wielka Sala. Nie tyle niebo, co przedstawienie. Wyobraziłam sobie jak cudownie musiałoby być wtedy na miejscu Severusa. Sam pomysł jest bardzo ciekawy, zaklęcie wykorzystałaś w ciekawszy sposób niż J K Rowling. Wielkie brawa!
    Potter

    OdpowiedzUsuń
  22. Było parę literówek, ale lekko i miło się czyta. Z niecierpliwością czekam na nową część. :) Bardzo ciekawy pomysł... :)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Weź ty napisz jakąś książkę. Wspaniale sie ciebie czyta <3

    OdpowiedzUsuń
  24. Należałoby przesunąć to coś po lewej bardziej w lewo bo zasłania tekst

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej przeglądarce nie zasłania.

      Usuń

Layout by Alessa